header
PDF Drukuj E-mail

 

100 dni z witarianizmem

Źródło: Lifefood.de

Tłumaczenie: Angelika Pisula

 

100 dni z witarianizmem - to nazwa najnowszego projektu Achima. Ten 38-latek, który ze względów zdrowotnych musi zredukować masę ciała, przez przypadek porozmawiał z pracownikiem lifefood na temat witarianizmu. Wypowiedziana mimochodem uwaga witarianina o budowie ciała Achima stała się dla niego impulsem do rozpoczęcia diety witariańskiej i pozbycia się obciążających go kilogramów.

Oczywiście jesteśmy bardzo ciekawi, jak Achimowi podoba się witariański sposób odżywiania, o czym będzie na bieżąco Was informować.

 

 

lifefood: Drogi Achimie, twój obecny osobisty eksperyment żywieniowy nazywa się 100 dni z witarianizmem. Jak doszło do tego, że wpadłeś na taki pomysł?

Achim: Do połowy 2012 roku nie miałem jeszcze nic wspólnego z witarianizmem. Jednak z racji mojej nadwagi muszę szczególnie uważać na zdrowie i zredukować masę ciała. Tak więc między listopadem 2011 a kwietniem 2012 udało mi się schudnąć 12 kilogramów dzięki diecie 1000 kalorii. Ale właśnie to ?liczenie kalorii? było dla mnie zbyt męczące, a przez efekt jojo zaraz znowu przybrałem 7 kilogramów.

Kontaktowałem się z firmą lifefood i wtedy pojawił się pomysł diety witariańskiej ? zupełnie bez liczenia kalorii.  Poza tym jest to najbardziej naturalny sposób przyjmowania pożywienia, które nie jest przetworzone ani termicznie ani chemicznie.

Do tego dochodzi pewna moja ciekawość, jak poradzę sobie na diecie witariańskiej: czy to w moim przypadku zadziała? Ile mogę schudnąć w ciągu 100 dni i nie głodować? Czy ta dieta nie jest zbyt monotonna?...

Jeśli wszystko dobrze pójdzie, będę kontynuować dietę witariańską także po upływie tych 100 dni (może w takiej formie: witarianizm 5 dni w tygodniu), żeby uniknąć efektu jojo.

 

lifefood: Czego oczekujesz po tym eksperymencie?

Achim: Oczywiście utratę wagi, ale także rozbudzenie ciekawości na alternatywny sposób odżywiania.

lifefood:  Jakim jesteś człowiekiem: Jak żyjesz? Co robisz? W jaki sposób włączasz witarianizm do swojego codziennego życia?
Achim: Mam 38 lat, pracuję jako programista w biurze i nie uprawiam obecnie żadnego sportu, pomijając normalne zabawy ojca z dzieckiem. Oprócz tego, że od 10 lat w miarę możliwości unikam "nieczystych zwierząt" (Stary Testament), jem praktycznie wszystko.

lifefood: Minęło już kilka dni: jak opiszesz swoje doświadczenia z witarianizmem w tym czasie? Z jakimi trudnościami się spotkałeś? Co okazało się szczególnie pozytywne a co negatywne?

Achim: Do tej pory nie miałem właściwe żadnych dolegliwości fizycznych. Przez pierwsze dwa dni dziwnym trafem prawie nie piłem. Kiedy w mieście mijam kogoś z kebabem, ale kiedy przechodzę obok budki z pieczonymi kurczakami, wtedy ograniczenie się do witarianizmu przychodzi mi z trudem...

lifefood: Jakie produkty są obecnie podstawą Twojego odżywiania?

Achim: Obecnie 70% mojego pożywienia to owoce (banany, mango, jabłka, gruszki, winogrona, melony, jagody, pomarańcze, brzoskwinie, śliwki) 20% warzywa (marchewki, pomidory, papryka) i 10% orzechy (ziemne i świeże kokosy).

lifefood: Czy w ciągu ostatnich dni zmieniły się twoje przyzwyczajenia żywieniowe i wybór produktów?

Achim: Tak, teraz jedzenie rozkładam sobie w ciągu całego dnia. Nie wiem, czy tak ma być, ale po witariańskim posiłku dość szybko jest znowu głodny, dlatego znowu coś sobie dojadam. Ponieważ przeczytałem w internecie, że niektórych owoców i warzyw nie powinno się łączyć w jednym posiłku (a ja kompletnie się na tym nie znam) z zasady nie jem ich razem.

lifefood: Jaka jest Twoja osobista definicja witarianizmu?

Achim: Je się wszystko, co roślinne i nieobrobione termicznie czy chemicznie. Dla mnie oznacza to proste, wegańskie, surowe odżywianie, ale nie mam jeszcze żadnego doświadczenia z wegańskimi potrawami.

lifefood: Jakie osobiste cele postawiłeś sobie w ramach tego projektu?

Achim: Mój aktualny cel to 100 dni. Jestem ciekawy, czy po tym czasie świąteczna gęś1 będzie mi jeszcze smakować.

 

A my jesteśmy ciekawi relacji Achima z następnych tygodni trwania projektu. Dziękujemy za pierwszy wywiad, Achim!

 

1 przyp. tłum.: W Niemczech pieczona gęś jest jednym z tradycyjnych potraw jedzonych podczas świąt Bożego Narodzenia.