header

 

 

09.07.2017

Godzina 05:00

Nie mogłem zasnąć i do 24 gapiłem się na księżyc. Udało się. Pierwsza w życiu noc na dziko za mną. Nie jakoś bardzo dziko bo blisko drogi, ale liczy się :-).

Godzina 21:40

Znalazłem mega tanie pole namiotowe w Sędziszewie i jestem na nim jedynym namiotem. Tak od dziś jestem namiotem :-). Dziś walnąłem trochę za dużo km. Może nie za dużo a za długo mi one zajęły bo nie licząc przerw to 12 godzin łażenia i 28 km. Tak mówi google.

Zmotywowało mnie to do wyrzucenia kilku raczej już niepotrzebnych ubrań co mam nadzieje trochę pomoże. Generalnie nabrałem tego wszystkiego jak dziki czapek.

Idę sobie dziś przez jakąś wieś i brakło mi wody i jedna miła pani nalała mi kranówki do butelki i do szklanki. Szklanek na szczęście ze sobą nie noszę :-) i pani mnie zapytała skąd idę więc ja, żeby nie wzbudzać niepotrzebnej sensacji zawsze mówię o ostatnim miejscu noclegu i rozmowa wyglądała tak:

  • a skąd Pan idzie

  • z Bożej Woli ( taka miejscowość)

  • A to pielgrzymka jakaś ?

  • Coś w tym stylu :-)

Nie pierwszy raz od startu ktoś mnie bierze za pielgrzyma, ale tu się akurat fajnie złożyło. Generalnie gdyby ludzie słyszeli jakie piosenki nucę w trasie ( czymś trzeba zająć głowę ) to raczej by mnie za pielgrzyma nie brali :-).

Podsumowując dzisiejsze jedzenie:

  • chyba 2 kg bananów

  • koło 1,5 kg jabłek

  • coś kolo 1,5 kg pomidorów

  • jedna pomarańcza

  • chyba 400 gram słonecznika i coś koło 7 litrów wody

Ciemno to może się położę :-)

 

ZDJĘCIA:

 

 

10.07.2017

Godzina 16:25

Dopadłem jakieś miejsce do biwakowania w lesie za nagłowicami a przed oksą i siedzę. Zaraz pewnie pójdę dalej bo coś mi się wydaje że mało km dziś poszło. Z ciekawszych rzeczy to przez jakąś chwilę w trasie towarzyszył mi jeden pan, który lubi stać pod wiejskim sklepem. Rozmowa się nie kleiła, ale coś tam o wywalaniu gnoju się dowiedziałem.

Dodatkowo na co drugim dzisiejszym postoju dopadają mnie jakieś zbyt ciekawskie osy i nie wiem czy iść za oksę czy przed oksą na kąpielisko.

Coś koło godziny 20:00

Siedzę przy drodze trochę pod drzewami a trochę w trawie i tak ze dwie miejscowości za oksą w stronę włoszczowej, czyli troszkę dalej niż planowałem. Obserwacja głów przejeżdżających kierowców podpowiada mi ze raczej mnie nie widzą. Może być z tym gorzej jak rozłożę ten mój pomarańczowy namiot, ale nawet rowerzyści mnie nie zauważyli więc powinno się udać tu przekimać . Namiot rozłożę jak się zrobi szaro.

Dziś mnie naszła taka refleksja, że powinienem bardziej doceniać to co mam.

 

Zdjęcia:

 

 

11.07.2017

Godzina 20:50

Siedzę coś koło 36 km dalej niż wczoraj z czego się trochę cieszę. Siedzę w lesie za miejscowością Posady. Jestem kilka metrów od drogi, ale już mnie nie widać. Zaraz rozłożę namiot. Jak tak dobrze będzie szlo to zdążę posiedzieć w Gdańsku. Dziś dobrze szło bo nie było upału. Był za to deszcz i miałem nie za dużo wody w plecaku. Zrobiłem kilka zdjęć obszaru natura 2000 i zwymyślałem w myślach babę, która wyrzuciła małego kotka do lasu. Niestety nie dał mi się złapać i uciekł do lasu:-(.

ZDJĘCIA:

 

 

STRONA 1, STRONA 2, STRONA 3 STRONA 4, STRONA 5, STRONA 6, STRONA 7, STRONA 8