header

 

17.07.2017

Godzina 21:45

Jestem 34 km od Piątku i jakieś 12 km na północny zachód za kutnem. Nie pamiętam nazwy miejscowości. W ogóle ciężko je wszystkie pamiętać. Suchodębie ? sprawdziłem na mapie.

Jakoś nie mogłem znaleźć miejsca na rozłożenie namiotu, więc odszedłem jakieś 500 metrów od drogi i leżę pod lasem. Słońce już prawie zachodziło jak szedłem pod ten las więc się śpieszyłem ( na tyle na ile można się śpieszyć po 10 godzinach chodzenia ). Idąc tak dosyć szybko zauważyłem coś za polem od strony lasu. Jestem totalnym mieszczuchem i nie oglądałem nawet za bardzo programów o zwierzętach, ale podejrzewam, że był to łoś i ten łoś pogapił się na mnie tak z odległości dobrych kilkuset metrów. Ja pogapiłem się na niego i mam nadzieje ze sobie poszedł i nie obmyśla planów pt "jak zjeść dziwnego ktosia" Łosie raczej nie jedzą ludzi ale kto wie może ten łoś o tym nie wie. Zrobiłem mu mega nieostre zdjęcie telefonem.

ZDJĘCIA dalej z telefonu:

 

18.07.2017

Godzina 21:47 czy coś koło tego

Jestem w choceniu. Dzień minął raczej bez niespodzianek. Dziecko w wieku około 10 lat zapytane o to jak nazywa się następna miejscowość za tą w której jesteśmy powiedziało "nie wiem".

Cały czas zastanawiam się dlaczego wszyscy kierowcy, piesi, rowerzyści i w ogóle każdy kogo mijam patrzy się na mnie prawie jak bym był gwiazdą światowej sławy. Trochę mnie to zaczyna denerwować. Chyba aż tak się nie zażuliłem ?. Może kapelusza nie widzieli :-).

Największa dzisiejsza przygoda wydarzyła się przy szukaniu miejsca na nocleg. Szukałem, szukałem aż niechcący komuś wlazłem na podwórko. Na szczęście furtkę miał otwartą to szybko opuściłem teren i poszedłem lekko się rozglądając. Na szczęście nikt mnie nie gonił :-).

Pierwszy raz od 19 dni słucham teraz muzyki ze swojego smartfona. W mieście znałem ja prawie na pamięć a teraz jakaś taka trudniejsza do rozpoznania się wydaje.

ZDJĘCIA dalej z telefonu:

 

 

20.07.2017

Godzina 10:40

Wczoraj nic nie napisałem bo był bardzo słoneczny dzień. Zbyt duża ilość słońca sprawiła, że popołudniu ledwo żyłem. Ból głowy i takie tam bajery. Ze względnie ciekawych rzeczy to wczoraj chyba przez pięć miejscowości zaczynając od chocenia ciągnął się chodnik, a taki chodnik to fajna rzecz i także wczoraj o 3 rano ktoś podszedł do namiotu o 3 rano i pyta co ja tu robię ?. Powiedziałem ze śpię i rano idę dalej. Taka odpowiedź usatysfakcjonowała tego ktosia bo wsiadł na rower i znikł :-)

Godzina 21:14

Wypowiadam wojnę namiotowym mrówkom i innym robalom. Okazało się że Nieszawa to malutkie bo około dwutysięczne miasteczko i pokoje oferuje tylko klasztorek, ale siostra zakonna mnie olała. Może miała jakiś powód, a może jakieś święto kościelne jest i w czasie tego święta nie można pomagać potrzebującym ? W sumie to jestem potrzebujący na własna prośbę ale zawsze. Dodatkowo bym zapłacił przecież za ten nocleg. Może to kara za to że nie pamiętam kiedy z własnej nieprzymuszonej woli byłem w kościele i mi to nie przeszkadza. Za to mam teraz inwazje mrówek może to boski albo mniejszego kalibru siostry zakonnej plan :-).

ZDJĘCIA z telefonu i z aparatu już :-):

 

 

21.07.2017

Godzina jakoś przed 7 rano

Cała noc padało a mój namiot nawet z ulepszeniami od rowerowego Tomka jest mało odporny na deszcz. W sumie to chyba nie spałem i dopiero dziś zauważyłem że rozłożyłem się między mrowiskami. Na szczęście namiot na mrówki jest raczej odporny.

Jest nadzieja, ze dzisiaj jak doczłapie do Torunia to będą lepsze warunki do spania.

Godzina 22:03

Udało się około godziny 18 dotarłem do torunia i nawet nocleg się znalazł tuż obok miejsca gdzie akurat klapnąłem na przystanku, żeby odpocząć. Dziś trochę lazłem drogami bez chodnika ale większość trasy pokonałem idąc trasa rowerową wzdłuż wisły, na której jedynym podróżującym byłem ja i to wiadomo ze bez roweru. Po drodze widziałem dwóch facetów, którzy trochę się bili, a potem wsiedli do tego samego auta. W sklepie spytałem jak daleko do Torunia i tak się dowiedziałem ze jestem w Toruniu. W ogóle to ludzie od razu zmieniają nastawienie jak się komuś wygadam skąd i dokąd lezę.

ZDJĘCIA już z aparatu :-)

 

 

22.07.2017

Godzina 21:35

Leże w namiocie na polu namiotowym w miejscowości co się chyba nazywa Mirkowice. Nie mam pewności bo jakoś ciężko mi zapamiętać tą nazwę. W każdym razie 20 km na północ od torunia i jezioro tu nawet jest. Nie wleze w nie bo pływam tak dobrze, że pewnie bym nie wylazł. Mam nadzieje, ze jutro czyli w niedziele napotkam jakiś otwarty sklep, bo jakoś tak wyszło ze mam sporo wody i jedna paczkę słonecznika. Dzisiaj zrobiłem mało km ale przynajmniej nie było takich problemów jak w krakowie. Dziś udało mi się nie wygadać nikomu jaka trasą idę a gadałem z chyba trzema osobami na ten temat z tym ze dwie były mocno pijane a jedna spoko ale jakoś nie chciało mi się wywnętrzać. Do celu zostało około 150 km. Powinno się udać.

Ostatnio mam pecha do namiotowych noclegów. Mega głośna impreza nad jeziorem.

ZDJĘCIA:

 

 

23.07.2017

Godzina 21:18

Dzisiaj nocleguje w ciekawym miejscu. Gdzieś przy drodze krajowej 55 na Grudziądz za jakąś firmą za którą jest skład złomu samochodowego i mój przemoczony namiot za tym składem Wczoraj była głośna muzyka i deszcz przez cała noc aż do 11 rano, czyli pierwsze 3 godziny szedłem w dużym deszczu. Na szczęście bez piorunów. Co ciekawe w taka pogodę chodzi się naprawdę dobrze. Odciski rozmiękają i można zaiwaniać naprawdę szybko. Szybko jak na 24 dzień zaiwaniania i dziś dodatkowo po mało przespanej nocy. Widziałem dziś dzika sarnę buszującą w zbożu i całe stado saren i jeleni trzymane za ogrodzeniem. Coś mi teraz za namiotem wydaje dziwne dźwięki. Trochę szuranie a trochę nie wiem co. Trochę strach. Nie będę się wychylał może sobie pójdzie.

ZDJĘCIA:

 

STRONA 1, STRONA 2, STRONA 3 STRONA 4, STRONA 5, STRONA 6, STRONA 7, STRONA 8