header
Stachura PDF Drukuj E-mail
Wpisał surawka   
piątek, 16 grudnia 2011 20:19

"Biała lokomotywa"

 

Sunęła poprzez czarne łąki

Sunęła przez spalony las

Mijała bram zwęglone szczątki

Płynęła przez wspomnienia miast

Biała Lokomotywa

 

Skąd wzięła się w krainie śmierci

Ta żywa zjawa istny cud

Tu pośród pustych marnych wierszy

Tu gdzie już tylko czarny kurz

Biała Lokomotywa

 

Ach czyj ach czyj to jest

Tak piękny hojny gest

Kto mi tu przysłał ją

Bym sie wydostał stąd

Białą Lokomotywę

 

Ach któż no któż to może być

Beze mnie kto nie umie żyć

I bym zmartwychwstał błaga mnie

By mnie obudził jasny zew

Białej Lokomotywy

 

Suniemy poprzez czrne łąki

Suniemy przez spalony las

Mijamy bram zwęglone szczątki

Płyniemy przez wspomnienia miast

z Białą Lokomotywą

 

Gdzie brzęczą pszczoły pluszcze rzeka

Gdzie słońca blask i cienie drzew

Do tej co na mnie w życiu czeka

Do życia znowu nieś mnie nieś

Biała Lokomotywo

"Czy warto"

 

Zwalić by można się z nóg

Co rusz,

Co krok.

 

Co noc,

To szloch

I rozpacz.

 

Ale czy warto?

Może nie warto?

Chyba nie warto...

Raczej nie warto.

Nie, nie - nie warto.

 

Zginąć by można jak nic:

Do żył

Jest nóż.

 

Lub w dół

Na bruk

Z wysoka.

 

Ale czy warto?

Może nie warto?

Chyba nie warto...

Nie, nie - nie warto.

 

Jechać by można do miast

Lub w las

Na błoń.

 

Na koń

I goń

Nieboskłon.

 

Ale czy warto?

Może nie warto?

Ech, chyba warto...

Tak, tak - warto.

Bardzo to warto.

O, tak - to warto.

Jeszcze jak warto

 

"Człowiek Człowiekowi"

 

Człowiek człowiekowi wilkiem

 

Człowiek człowiekowi strykiem

 

Lecz ty się nie daj zgnębić

 

Lecz ty się nie daj spętlić

 

 

 

Człowiek człowiekowi szpadą

 

Człowiek człowiekowi zdradą

 

Lecz ty się nie daj zgładzić

 

Lecz ty się nie daj zdradzić

 

 

 

Człowiek człowiekowi pumą

 

Człowiek człowiekowi dżumą

 

Lecz ty się nie daj pumie

 

Lecz ty się nie daj dżumie

 

 

 

Człowiek człowiekowi łomem

 

Człowiek człowiekowi gromem

 

Lecz ty się nie daj zgłuszyć

 

Lecz ty się nie daj skruszyć

 

 

 

Człowiek człowiekowi wilkiem

 

Lecz ty się nie daj zwilczyć

 

Człowiek człowiekowi bliźnim

 

Z bliźnim się możesz zabliźnić

 

"Jest już za późno, nie jest za późno"

 

Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć,

 

Tęskność zawrotna przybliża nas.

 

Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwu planet,

 

Cudnie spokrewnią się ciała nam.

 

 

Jest już za późno!

 

Nie jest za późno!

 

Jest już za późno!

 

Nie jest za późno!

 

 

Jeszcze zdążymy tanio wynająć małą mansardę

 

Z oknem na rzekę lub też na park,

 

Z łożem szerokim, piecem wysokim, ściennym zegarem;

 

Schodzić będziemy codziennie w świat.

 

 

Jest już za późno!

 

Nie jest za późno!

 

Jest już za późno!

 

Nie jest za późno!

 

 

Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić,

 

Siebie zachwycić i wszystko w krąg.

 

Wojna to będzie straszna, bo czas nas będzie chciał zniszczyć

 

Lecz nam się uda zachwycić go.

 

 

Jest już za późno!

 

Nie jest za późno!

 

Jest już za późno!

 

Nie jest za późno!

 

"Dookoła mgła"

 

Jak długo pisana mi jeszcze włóczęga?

Ech, gwiazdo - ogniku ty błędny mych dni.

Spraw, by skończyła się wreszcie ta męka.

I zapędź, do czułych zakulaj mnie drzwi!

 

Lecz gdzie jest ten dom, jak tam idzie się doń?

Gdzie jest ta stanica, gdzie progi te są?

Tam most jest na rzece, za rzeką jest sad;

Tam próżnia się kończy, zaczyna się świat.

 

Lecz gdzie rzeka ta, gdzie rzucony jest most?

Gdzie sad ten jest biały, jabłonki gdzie są?

Na drzewach owoce i strąca je wiatr,

Do kosza je zbiera ta ręka jak kwiat.

 

Te strony gdzieś są, gdzieś daleko za mgłą,

Więc idę i dalej przedzieram się wciąż.

Zbierają się ptaki, ruszają na szlak,

Już lecą, wprost lecą, nie błądzą jak ja.

 

Jak długa pisana mi jeszcze włóczęga?

Ech, gwiazdo - ogniku ty błędny mych dni.

Spraw, by skończyła się wreszcie ta męka,

I zapędź, do czułych zakulaj mnie drzwi!

 

"Dziękczynienie"

Wielkie ci dzięki, szczytne źródełko, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, bystry potoku, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, z gór kaskaderko, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, polna pasterko, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, rzeko rzeczona, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, morski grzebieniu, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, liściu naziemny, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, liściu nadrzewny, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, szumie koronny, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, pstry koguciku, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, żabko kumoszko, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, świerszczu świerszczący, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, gromie dudniący, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, deszczu bębniący, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie ci dzięki, wietrze świszczący, za

 

twoje piosenki

 

Wielkie wam dzięki, chóry naniebne, za

 

wasze piosenki

 

 

 

Wielkie ci dzięki, ciszo wieczysta, za

 

twoje piosenki

 

"Może się stanie raz jeden cud"

 

Ja wiem

 

Wiem

 

Szeroka droga jest

 

 

Wiem też

 

Wiem

 

Że ty już

 

Nie chcesz mnie

 

 

A jednak wciąż

 

Nie ruszam stąd

 

Bo może się stanie raz jeden cud

 

I przyjdziesz dotkniesz mnie

 

I powiesz

 

Zostań tu

 

 

Ja wiem

 

Wiem

 

Głębokie

 

Lasy są

 

 

I jeszcze

 

Wiem

 

Że do nich

 

Gna mnie los

 

 

A jednak wciąż

 

Nie ruszam stąd

 

Bo może się stanie raz jeden cud

 

I przyjdziesz dotkniesz mnie

 

I powiesz

 

Zostań tu

 

 

O tam

 

W górze

 

Posłuchaj

 

Szumi wiatr

 

 

Ja wiem

 

Mówi

 

Że będzie

 

Szkoda nas

 

 

Dlatego wciąż

 

Nie ruszam stąd

 

Bo może się stanie raz jeden cud

 

I przyjdziesz dotkniesz mnie

 

I powiesz

 

Zostań tu

 

"Noc albo oczekiwanie na śniadanie"

 

Ty się pochyl róża-bóg

ty się do mnie pochyl

i na ucho jak kolczyk róża-bóg

 

Moje ucho ma dzban

z niego pić tylko tobie nikomu

a twój kolczyk jak ucho ma dzban

 

O modlitwę mnie wabisz o, wabisz

że błysk noża

w najpiękniejsze serce kozy

 

Z tobą czystość zachować to gorzej

Każdy lew by się spalił już dawno

las popiołu z jego grzywy nic więcej

 

Ty się pochyl róża-bóg

ty się do mnie pochyl we mnie

 

Wytryśniemy jak słońce wytryśnie

 

"Zabraknie ci psa"

 

Ja sobie pójdę precz,

 

Pójdę precz daleko,

 

Do Zagubinowa.

 

W oddali zniknie

 

Głowa moja płowa.

 

 

Lecz jeszcze, o, pani,

 

Doczekasz się dnia...

 

Zabraknie ci psa!

 

 

Nie będę łasił się,

 

Do rąk twych przypadał,

 

A ty jak ta skała.

 

Nie będę skamlał,

 

Żebyś mnie pogłaskała.

 

 

Lecz jeszcze, o, pani,

 

Doczekasz się dnia...

 

Zabraknie ci psa!

 

 

Co uzyskuje się

 

Łkaniem i błaganiem?

 

Niechaj wie, kto nie wie:

 

Dziewczęce serce

 

Coraz bardziej twardnieje.

 

 

Lecz jeszcze, o, pani,

 

Doczekasz się dnia...

 

Zabraknie ci psa!

 

 

Ja sobie pójdę precz

 

"Piosenka szalonego jakiegoś przybłędy"

 

skąd idę, skąd?

Nie wiecie, nie?

Skąd idę więc?

A czy ja wiem!

 

Jak zowią mnie,

Pytacie się?

Jak zowią więc?

Zakuty łeb.

 

A ja, ja się śmieję.

Ja znam bory, knieje.

Ja znam ostatnie ziemskie łąki

Nad kwiatami tam brzęczą złote bąki

W rzece nie zatrutej baraszkują Pstrągi,

Zwierzęta mówią po Polsku.

Listowie nie szumi o wojsku.

Symbole się włóczą samopas.

Promienie słońca siadają na oczach

I nikt już nie pognębi mnie.

 

Co robię tu,

W tym cudzym śnie?

Co robię więc?

Znalazłem się!

 

Gdzie pójdę stąd?

Nie Wiecie, nie?

Gdzie pójdę więc?

A czy ja wiem!

 

"Piosenka dla Potęgowej"

Gdzie nas powiedzie skrajem dróg

Gzygzakowaty życia sznur...

 

Do wsi Zagubin, na Kujawy Białe,

Gdzie ziemia licha, piachy niebywałe,

Kozy, dziewanna, sosny i rozstaje

I Potęgowa samotna jak palec.

 

U Potęgowej zatem zagościlim;

Kwaterę tam czasowo ustalilim;

W polu robilim, z boru drwa nosilim;

Jak stara matka i dwóch synów żylim.

 

Blade słoneczko grzało nas z ukosa,

Bo jesień późna była - rano rosa;

Mgła zaś wieczorem: zjawa białowłosa

Przyszłego losu mąciła nam postać.

 

Jak stara matka i dwóch synów żylim;

My z Potęgową tak się polubilim!

Wisiał na ścianie we pstre wzory kilim

I nikt nie zgadnie, czemu w dal ruszylim.

 

Gdzie nas powiedzie skrajem dróg

Gzygzakowaty życia sznur...

 

Tam nas powiedzie, gdy nadejdzie czas,

Gdzie Potęgowa teraz jest - to raj!

Tam urządzimy wtedy wielki bal.

Hej, Potęgowa! Hej Witek i ja!

 

I inni, co pomarli i co zginą z nami;

Bracia, kamraci, kumple i kompani,

Spotka tam w raju nas się kupa luda!

Hej, od tupania zadudni niebieska tancbuda!

 

"Piosenka dla robotnika rannej zmiany"

Godzina słynna: piąta pięć

Naciska budzik, dźwiga się

Do kuchni drogę zna na pamięć

Prowadzą go tam nogi same

Pod kran pakuje śpiący łeb

Przez chwilę jeszcze śpi jak w łóżku

Dopóki nie posłyszy plusku

I wtedy wreszcie budzi się

Aniele Pracy - stróżu mój

Jak ciężki robotnika znój

Zbożowa kawa, smalec, chleb

Salceson czasem, kiedy jest

Do teczki drugie pcha śniadanie

I teraz szybko na przystanek

W tramwaju tłok i nie ma Boga

Jest ramię w ramię, w nogę noga

Kimanie na stojąco jest

Aniele Pracy - stróżu mój

Jak ciężki robotnika znój

Przez osiem godzin praca wre

Jak z bicza strzelił minął dzień

Już w domu siedzi przed ekranem

Na stole flaszka z marcepanem

Dziś cały czas w ataku nasi

 

Aniele Pracy - stróżu mój

Jak ciężki robotnika znój

Nich nas ukoi dobry sen

Najlepsza w końcu jest to rzecz

I co się śni ? Podwyżka cen

Aniele Pracy - stróżu mój

Jak ciężki robotnika znój

Poprawiony: piątek, 16 grudnia 2011 20:24