header
Wywiad z Karen Knowler PDF Drukuj E-mail
Wpisał surawka   
wtorek, 20 grudnia 2011 20:35

 

 

 

Wywiad z Karen Knowler

Niedziela, 26 kwietnia 2009r.

 

 

 

1. Kiedy i gdzie się Pani urodziła? Jakie ma Pani wykształcenie i doświadczenie zawodowe?


Urodziłam się 11 października 1972 r. w Chelmsford, w Anglii. W wieku 18 lat zdałam maturę z literatury angielskiej, sztuki, historii oraz dodatkowy egzamin z historii sztuki. Myślę, że śmiało można by mnie nazwać ?małym kujonem?. Uwielbiałam szkołę i miałam świetne oceny ze wszystkich przedmiotów, łącznie z zajęciami sportowymi, ale nie związałam swojego życia ze sportem. Zdałam na uniwersytet, gdzie studiowałam literaturę angielską, ale zakochałam się w między czasie ; ). Po szkole zaczęłam pracę w wydawnictwie w Londynie, gdzie pracowałam w dziale sprzedaży i marketingu dla dwóch znanych wydawców książek dla dzieci. To było wspaniałe doświadczenie, ale bardzo szybko zdałam sobie sprawę, że zamiast promować książki innych pisarzy, wolałabym wydawać własne. Przez pewien czas, pracowałam weekendowo w "Planet Organic" na stoisku ze świeżymy produktami. W tamtym okresie był to jedyny organiczny supermarket w Londynie. Zdecydowałam się na to, ponieważ juz wtedy (ok. 1995 r. ) czułam, że swoją przyszłość chciałabym związać z witarianizmem, więc zdobywałam doświadczenie w tej dziedzinie, ale wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, gdzie ta ścieżka miała mnie zaprowadzić. Po tym jak przeszłam niezwykle duchową fazę w życiu i postanowiłam wyjechać z Londynu na przełomie 1997/8 r., zaczęłam pracę w centrum medytacji jako asystentka zarządu. Było jak w bajce, ale z powodu nagłego wygaśnięcia umowy wynajmu mojego mieszkania, przepracowałam tam zaledwie siedem miesięcy i musiałam szybko znaleźć nowe zajęcie. Miałam krótką przygodę z PRem, pracując dla jednej firmy w Cambridge. Zrezygnowałam po dwóch tygodniach, gdyż nie mogłam znieść braku etyki, charakterystycznego dla znacznej części tego środowiska. Wtedy postanowiłam rozwinąć ?The Fresh Network?, organizację, którą przejęłam w 1998 r. Jej strona była bardzo uboga i raczej nie działała aktywnie.
W momencie kiedy porzuciłam pracę w PRze na początku 2000 r., zarówno ?The Fresh Network?, jak i ja byliśmy zupełnie zieloni, a jedyne co mieliśmy to wielkie marzenia, trochę wiary w to że może się udać i zdecydowanie za mało pieniędzy. Liczyło się jednak to, że mieliśmy wizję.

2. Co skłoniło Panią do przejścia na witarianizm? Czy Pani dieta składa się w 100% z surowych produktów?


Podjęłam ten krok po dogłębnej lekturze i licznych eksperymentach, więc była to dla mnie naturalna kolej rzeczy. Za każdym razem, kiedy jadłam coś gotowanego, czułam się coraz gorzej. Poza tym, przejście na surową dietę łączyło się z szeregiem korzyści, które wykraczały poza sferę ciała- ta duchowa podróż była niesamowita.
Początkowo moja motywacja związana była głównie z aspektami ciała, jako że przez długi czas walczyłam z nadwagą i miałam okropny, bolesny cellulit- ohyda! Co więcej, jako nastolatka pracowałam w sklepie mięsnym moich rodziców, co otworzyło mi oczy na to, czym jest ?mięso?. Jak tylko opuściłam rodzinny dom, a miałam wtedy 19 lat, przeszłam na wegetarianizm, więc witarianizm był kolejnym etapem mojej metamorfozy. Kiedy zdiagnozowali u mnie poważne zmiany komórek szyjki macicy, miałam zaledwie 20 lat i przerażała mnie wizja operacji. Chciałam jej za wszelką cenę uniknąć. Wtedy też przeszłam na dietę składającą się z surowych produktów, włączyłam do nią także sok z perzu, który przyjmowałam zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie. Po kilku miesiącach powtórzono badania i okazało się, że zmiany zupełnie się cofnęły, a ja od tamtej pory nie miałam nawrotów. To był dla mnie wystarczający dowód na to, że ta dieta mi służy.
Trwam więc w moim postanowieniu i odżywiam się tylko produktami surowymi.

3. Jak wygląda Pani codzienna dieta?


Podobnie jak dieta większość osób, które zainteresowały się spożywaniem surowych produktów, jest raczej nieskomplikowana. Przepadam za przepisami na surowe potrawy, ale sama też próbuję eksperymentować, o ile mam trochę czasu- różnorodność nadaje smak naszemu życiu. Zawsze miałam świetną przemianę materii, choć nieprawidłowe łączenie produktów źle na mnie wpływa, ale nie aż w tak dużym stopniu, jak na innych. Ogólnie rzecz biorąc, mam bardzo mocną budowę ciała. Zazwyczaj rano nie czuję głodu, więc nie jem nic, dopóki nie poczuję, że powinnam coś zjeść. W poranki, kiedy chodzę na siłownię i nabieram apetytu po ćwiczeniach, jem zwykle świeże owoce, takie jak mango, winogrona, albo maliny- w zasadzie wszystko co soczyste, słodkie i dojrzałe. Pracuje w domu, więc mogę jeść co chcę i kiedy chcę, a w tym co jem, kieruję się intuicją- jem tylko wtedy, gdy jestem głodna, i jem to, czego domaga się mój organizm. W ten sposób nie planuję szczegółowo swoich posiłków, po prostu co jakiś czas coś przekąszam. Przeważnie używam moich ulubionych produktów, takich jak mleko migdałowe- czyste, albo z dodatkiem bananów, innych świeżych owoców, czy też kakao, jadłoszynu, agawy. Wymyślam te połączenia spontanicznie. Przepadam za awokado, pomidorami, oliwkami, rzeżuchą, a ostatnimi czasy, za cebulą, więc właśnie to jadam przez większość dni- zawijam wszystko w tortillę, albo mieszam w sałatce razem z jarmużem, skropionym czystą oliwą z oliwek i odrobiną soli kryształowej, co sprawia, że całość jest bardziej soczysta. Wmasowuję też awokado w liście. Pychota! Co wieczór przed obiadem, wyciskam świeży sok z warzyw, co idealnie współgra z moim planem dnia, a pomaga mi w tym mój syn (niespełna 2,5 roku) - powiem więcej, on to uwielbia! Popijamy razem sok i to jest fantastyczne- bardzo cieszy mnie fakt, że Luke został wprowadzony w ten sposób życia, już na samym początku, przy poczęciu- to sposób na przyszłość, tak właśnie powinno być.

4. Jaki jest najlepszy sposób na rozpoczęcie diety witariańskiej?


Moim zdaniem należy zrobić to metodycznie- powoli i stopniowo, jednakże wiem, że jeśli wciąż spożywa się gotowane produkty, nawet w małych ilościach, to bardzo trudno jest z nich zrezygnować. Kiedy ktoś jest zupełnym nowicjuszem w kwestii witarianizmu, jego ciało, umysł i duch zazwyczaj muszą przejść ogromne zmiany, aby dostosować się do nowego stylu życia, zatem nagłe przejście na zupełnie surową dietę, bywa bardzo trudne dla większości osób. Nie jestem wyjątkiem. Mnie przejście na witarianizm i trwanie w nim zajęło pięć lat. Początki były trudne! Praktycznie zasadzie każdy potrzebuje solidnego wsparcia. Właśnie dlatego zajmuję się tym, czym się zajmuję, i właśnie dlatego teraz jest znacznie łatwiej przejść na witarianizm, niż kiedykolwiek wcześniej- więcej ludzi wydeptało tę ścieżkę i mają większą wiedzę w tym temacie, a z tego co widzę, ludzie którzy nic nie wiedzą o surowej diecie są na nią bardziej otwarci, niż chociażby pięć lat temu.

 

5. Jakie są niektóre z głównych problemów, które można napotkać na drodze do wyeliminowania gotowanych potraw z diety?


Co ciekawe, wiele osób twierdzi, że to emocjonalny spekt jedzenia, jest dla nich największą przeszkodą. Załapanie sposobu przygotowywania posiłków zazwyczaj nie stanowi większych problemów, natomiast trudno na początku zrozumieć nowe uczucia i nowe przemyślenia. Jeśli ludzie nie wiedzą, że to część procesu tej przemiany, może im się to wydać niepokojące- mogą się zastanawiać, co do licha się z nimi dzieje, a nawet doświadczyć małego kryzysu tożsamości. Na tym aspekcie przemiany najbardziej mi zależy, dlatego też zajęłam się coachingiem witariańskim, a moja książka zawiera w sobie ?pokarmowy pamiętnik? przeplatający się z poruszonymi w niej zagadnieniami. W chwilach, kiedy wszyscy wokół, a czasem ty sam, uważają, że jesteś szalony, wsparcie jest niezbędne.
Kolejnymi problemami są utrata wagi, szczególnie w przypadku mężczyzn, którzy z natury są wysocy i szczupli, znudzenie jedzeniem (jeśli tylko wiemy, co robimy- to akurat nie powinno stanowić problemu!) oraz poczucie odmienności od partnerów, przyjaciół i rodziny. Niestety dzisiejszy styl życia nie ułatwia sprawy- przeświadczenie, iż musimy gotować produkty, jest głęboko zakorzenione w naszej świadomości. Zatem są to czynniki zewnętrzne, jak i wewnętrzne. Uważam za swój obowiązek niesienie pomocy innym w pokonywaniu trudności w dążeniu do zdrowego i szczęśliwego życia w równowadze, jednocześnie staram się dotrzeć do szerszego kręgu odbiorców i przekonać ich, że nie jest to kolejna ?głupia dieta?. Mam nadzieję, że te dwie sprawy pewnego dnia zaczną się przeplatać. Oby jeszcze za mojego życia!

6. Jak zaczęła Pani the Fresh Network? Skąd pomysł na nazwę?


Załozycielka ?The Fresh Network? była Susie Miller. Działalność rozpoczęła w styczniu 1992 r., a rok później znalazłam jej ogłoszenie w magazynie ?The Vegetarian? i zostałam członkiem. Początkowo nazwa była akronimem i ukazywała się w prasie jako ?The F.R.E.SH. Network?, co w rozwinięciu dawało ?Fruitarian Raw Energy Support and Help?, ale zmieniłam tę nazwę, jako że wydawała mi się odrobinę myląca. Przez lata zastanawialiśmy się nad włączeniem słowa ?surowy?, ale wydaje nam się, że ?świeży? lepiej się kojarzy, a ?the Network? jest w gruncie rzeczy powiązany z szerszą ideą, nie tylko ze spożywaniem surowych produktów, choć głównie z tym jesteśmy kojarzeni. ?Świeży? to świetne słowo, szkoda tylko, że ludzie tak go nadużywają, czasem zupełnie bezpodstawnie, podobnie jak słowa ?naturalny?, które również straciło na znaczeniu.

7. O czym jest Pani nowa książka ?Pure & Simple: Raw Food Prep & Menu Planning? (Czysty i prosty: Przygotowywanie surowych potraw i planowanie menu)? Kiedy ukaże się w sprzedaży?


Nazwa została zmieniona na ?Raw Food For Beginners? (Witarianizm dla początkujących), gdyż poruszam w niej tematy znacznie wykraczające poza obszar przygotowywania posiłków, ale nadal to właśnie stanowi lwią część tej publikacji. Chciałam napisać książkę, która byłaby czymś w rodzaju przewodnika dla początkujących- zadziwia mnie, że do tej pory nic podobnego nie ukazało się na rynku, ale już wkrótce to się zmieni! Pracowałam nad nią dosyć długo, bo około 3-4 lat, ale myślę że warto było na nią czekać. Jestem pewna, że książka okaże się przydatna tysiącom, jeśli nie milionom ludzi, którzy w przeciwnym wypadku nie mieli by możliwości rozpoczęcia swojej wędrówki. Sam pomysł jedzenia ?na surowo?, może wydać się nowicjuszom w pierwszej chwili nieco onieśmielający, więc staram się przedstawić to wszystko w wyjątkowo łatwy i zabawny sposób. Ta książka może okazać się pomocna również dla tych osób, które pierwsze kroki mają już za sobą, ale chcą sprawdzić czy zmierzają w dobrym kierunku. Ponadto, znajdą w niej masę cennych rad i wskazówek, które pomogą im zaoszczędzić mnóstwo cennego czasu. Forma pamiętnkia, o który wspomniałam wcześniej, a która przewija się przez cała książkę, może posłużyć jako miernik dokonywanego postępu, a także pomóc czytelnikom zgłębić temat- to świetna zabawa, która poszerza horyzonty. Swój witariański pamiętnik zaczęłam pisać w 1993 r., więc zawarłam w tej książce 12 lat mojego doświadczenia!
Książkę będzie można dostać z końcem maja 2005, a 28 maja, w Cambridge w Anglii, urządzamy przyjęcie z okazji wypuszczenia jej na rynek. Zaplanowana jest również kampania medialna, gdyż obecnie ta tematyka jest w Wielkiej Brytanii na topie.


8. Który z przepisów w książce jest Pani ulubionym? Proszę się nim z nami podzielić.


Dobre pytanie! Prawie 95% przepisów z tej książki wymaga zaledwie piętnastu minut przygotowań, więc są one łatwe i szybkie, co jest ich niewątpliwą zaletą. Chodzi o to, żeby można było je łatwo zaadaptować do naszego stylu życia, inaczej nikt się tym nie zainteresuje na dłuższa metę. Mam w sobie coś z marzyciela, ale też twardo stąpam po ziemi. Zatem przepisy na pewno przypadną do gustu wszystkim, którzy chcą zjeść, nie spędzając przy tym pół dnia w kuchni.

Ten przepis jest jednym z moich ulubionych:

Zimowa kapusta z dipem imbirowo-czosnkowym
Składniki:

liście białej kapusty

awokado

pomidory

czarne oliwki bez pestek

kolendra

cebula

 

Na środku liścia kapusty ułożyć kawałki awokado, pozostawiając miejsce po bokach. Dodać plastry pomidora, pokrojone oliwki, a na wierzch- sporą garść kolendry.

Cebula jest opcjonalna.

Do dipu potrzebujemy:
oliwe z oliwek

wodę sok z cytryny

sok z limonki

kolędrę

czosnek

świeży imbir

sos sojowy Tamari albo nama shoyu do smaku

 

Połączyć ze sobą sok z połówki cytryny z sokiem z limonki, o ile mamy ja pod ręką. Drobno posiekać około dwudziestu łodyżek kolendry, mały kawałek imbiru oraz pół główki czosnku i wymieszać wszystko ze sobą. Dodać trochę wody, żeby mieszanka nie była zbyt oleista, ale nie za dużo, by jej za bardzo nie rozwodnić, w przeciwnym razie straci na smaku. Ten sos nada orientalnej nuty kapuścianym zawiniątkom.

9. Czy kiedykolwiek doświadczyła Pani problemów stomatologicznych, będąc na diecie witariańskiej?


W porównaniu z wieloma osobami, o których słyszałam miałam dużo szczęścia i żałuję, że obecne porady, nie były znane wcześniej. Odkąd zaczęłam ?surową? dietę, nie pojawiły się u mnie żadne ubytki, miałam jedynie niewielką nadżerkę szkliwa wokół dziąseł- prawdopodobnie od jedzenia zbyt dużych ilości suszonych owoców w przeszłości. Aby zapobiec dalszemu rozwojowi nadżerki, miałam wykonany niewielki zabieg kosmetyczny, ale ogólnie wszystko było w porządku. W tej diecie, spożywanie dużej ilości zielonych warzyw jest koniecznością, tak samo jak ograniczenie spożycia suszonych owoców- w swoim czasie widziałam wiele fatalnych zębów, nie wyłączając dzieci, które albo były całe w próchnicy, albo częściowo wypadły, tak jak w przypadku pewnego frutariana, który stracił znaczną część uzębienia. To było naprawdę przerażające. Przykro patrzeć na tak poważne zaniedbania, ale osoby, które swoją dietę znacznie wzbogacają o zielone warzywa, rzadko mają takie problemy.

10. Co sprawia, że magazyn ?Get Fresh!? jest takim hitem? W jaki sposób dba Pani o to, żeby zachował swoją ?świeżość??


Praca nad ?Get Fresh!? to dla mnie prawdziwa radość, a każde wydanie, pomimo tego, że całkowicie poświęcone surowym jedzeniu, jest zawsze inne od poprzedniego. Wyobrażamy sobie, że nasi czytelnicy są z nami od pierwszego wydania i w ten sposób, dodając coś nowego, staramy się zachować świeżość naszego magazynu (i tak juz13 lat!). Staramy się też wyobrazić, że jednocześnie ci sami czytelnicy nigdy wcześniej nie czytali podobnego pisma. W ten sposób zaspokajamy potrzeby wszystkich czytelników. Oprócz tego współpracują z nami najlepsi kulinarni pisarze (zbyt wielu by ich wymieniać, ale jestem pewna, że znacie wszystkie nazwiska), a ponieważ miłośnicy witariańskiej kuchni są z reguły wizjonerami, wybiegającymi myślami ku przyszłości i pro-aktywnymi ludźmi, zawsze jest o czym porozmawiać i co analizować. Co chwilę ktoś wymyśla nowy surowy przepis. Swoją drogą każdy z naszych ekspertów pracuje nad własnym projektem, z którego zdają nam relacje- naprawdę trudno się nudzić w towarzystwie tak kreatywnych i żywiołowych ludzi.
?Get Fresh!? pod koniec marca ukaże się w sprzedaży w zmienionej formie, więc to pytanie jest bardzo na miejscu. Pomimo naszego zadowolenia z poprzedniej szaty graficznej magazynu, postanowiliśmy coś zmienić i zapewniam, że nowy wygląd wgniecie was w fotel! Czytelnicy będą mogli ściągnąć darmową próbkę z naszej nowej strony już pod koniec marca, więc każdy będzie mógł sprawdzić co to takiego (i wydrukować) nieodpłatnie. To dla nas niezwykle ekscytujący moment, a i cała witariańska społeczność wyciągnie z tego korzyści. Ten magazyn jest naszą wizytówką, więc powinien dobrze się prezentować i nie zawierać zbyt radykalnych treści. Ma za to skłaniać do myślenia, objaśniać i być o krok do przodu przed głównym nurtem. Nic nie jest w stanie nas powstrzymać przed szerzeniem wiedzy o witarianiźmie. To jest nasza misja, której jesteśmy oddani.

11. Nad jakimi projektami obecnie Pani pracuje?


Zupełna zmiana "The Fresh Network? to samo w sobie naprawdę ogromne wyzwanie i na nim się koncentruję. Wszystko poza personelem i biurem, będzie nowe. Wszystkie te zmiany wejdą w życie pod koniec marca 2005 r., tuz przed Wielkanocą, co nadaje temu symboliczny wydźwięk. Będzie wspaniale. Już nie mogę się doczekać, kiedy ujawnię wszystkie szczegóły. Nowa strona wygląda po prostu fenomenalnie (żeby dostać maila z informacją, kiedy strona ruszy, wystarczy zapisać się do FreshNews na www.fresh-network.com).
Poza tym, szykujemy kilka wspaniałych wydarzeń w ciągu tego roku. Od 1999 r. gościmy znakomitych prelegentów, a program tych spotkań zawsze jest niezwykle zróżnicowany i inspirujący. Najbliższe spotkanie, tak jak wspominałam wcześniej, odbędzie się w maju i będzie powiązane z wydaniem mojej książki ?Raw Food For Beginners?. Cateringiem zajmie się Chad Sarno, a my spodziewamy się ponad 100 gości. W czerwcu poprowadzę pierwsze zajęcia dla początkujących, a później Gabriel Cousens zaprezentuje je dwa razy w Londynie. Z końcem lipca zaczniemy przygotowania do drugiej edycji Raw Food Festival / The Fresh Festival (Festiwalu Witariańskiego), który zadebiutował ubiegłego lata, w lipcu. Okazał się ogromnym sukcesem, a my przygotowaliśmy fenomenalny program. W tym roku imprezę planujemy na ostatni długi weekend października, co w praktyce oznacza, że każdy zainteresowany Amerykanin będzie miał szansę na zarezerwowanie taniego biletu, a kiedy już będzie na miejscu, na pewno nie pożałuje. Jeśli chodzi o imprezy witariańskie, ta jest najlepsza. Naprawdę trudno mi znaleźć słowa, by opisać jak niesamowicie bawiliśmy się w ubiegłym roku.
Jeśli chodzi o moje osobiste sprawy (jestem współdyrektorem ?The Fresh Network?, ale prowadzę również dodatkowa działalność), to w tej chwili kończę książkę i pracuję nad swoja strona internetową (www.karenknowler.com), która jest zupełnie nowym projektem, również niezwykle ekscytującym. Wszystko ruszy w maju. Dużo czasu zajmuje mi moja praktyka coachingowa, ale uwielbiam to robić. Poza tym, praktycznie codziennie udzielam wywiadów w mediach. Jak tylko skończę pracę nad ?Raw Food for Beginners?, siadam do kolejnej książki ?Living With Raw Passion? (Życzie z witariańska pasją).
Ogólnie mówiąc, moje życie nabrało szalonego tempa, ale nigdy wcześniej nie było tak ekscytujące. Nie byłabym w stanie podołać temu wszystkiemu, gdyby nie energia, którą daje mi witariańska dieta- uprzedzę kolejne pytanie i dodam, że mam jeszcze czas na swoje życie, ale nie starcza mi go na zbyt częste wakacje!

12. W jakim kierunku Pani zdaniem zmierza ruch witariański?


Myślę, że ruch witariański różni się w zależności od kraju, a tym samym stopień jego zaawansowania jest różny. Głównym ?problemem? Ameryki jest jej rozmiar oraz ogromne różnice geograficzne. Oczywisty jest więc fakt, że przejście na witarianizm przybierze zupełnie inna formę w Kalifornii, niż na Środkowym Zachodzie. Jeśli chodzi o Stany, macie największe środki, najliczniejszą kadrę specjalistów, największą liczbę nauczycieli, ale jednoczesnej największy obszar i populację. Poza tym wasze media (z tego co zauważyłam) nie są ujednolicone, zatem ewentualna kampania mogłaby nie przynieść tak dużego efektu, jak u nas. Myślę, że potrzebujecie tam organizacji w rodzaju ?the Fresh Network", z przedstawicielstwami w regionach, aby połączyć społeczność witariańską w różnych stanach, ale to wymaga ogromnego nakładu pracy i wiąże się z potencjalnym ryzykiem. Moim zdaniem, witariańskie restauracje oraz firmy cateringowe we wszystkich krajach, powinny być głównym sposobem na pokonywanie barier, a przede wszytkim propagować naukę płynącą z idei witarianizmu. Przydałoby się również więcej zdeterminowanych osób, zaangażowanych w ruch witariański, skoncentrowanych za sprawie. To podróż, która obfituje w wyzwania natury osobistej, jak również zawodowej. Witariańskim nowicjuszom bardzo trudno pozostać przy stabilnej i ugruntowanej wizji, gdyż wciąż poddawani są procesowi przemiany i odkrywania ich prawdziwej osobowości. Ich myśli i uczucia ulegają ciągłym zmianom, a każdy nowy pomysł wydaje się kolejny wielkim odkryciem- to ekscytujące, ale również męczące doświadczenie, o ile się nie zadba o usystematyzowanie tej wiedzy oraz o pozostanie w najwyższym skupieniu.

W Wielkiej Brytanii sprawy nareszcie zaczynają mieć się dobrze. W tej chwili mamy 2/3 restauracji w Londynie, które zaopatrywane są w znacznej cześć w surowe produkty (i na tym się skupiają), a wszystkie powstały w zeszłym roku. ?The Fresh Network?, działający na terenie Wielkiej Brytanii i Europy, ale nie tylko, ma już 13 lat i jest mocno ugruntowany na rynku oraz posiada silnie rozwiniętą bazę klientów i członków. Jesteśmy też często przedstawiani w mediach, a w okresie ostatnich 2-3 lat pojawialiśmy się na łamach ogólnokrajowych gazet i magazynów oraz w państwowej telewizji. To bynajmniej nie był nagły sukces, ale projekt wciąż wydaje się nam świeży, więc praca nad tym wszystkim daje nam dużo satysfakcji. W tym roku, po raz pierwszy, zatrudniliśmy specjalistę od PRu i marketingu, żeby pomógł nam przy promocji witarianizmu, naszej organizacji, jak i moich projektów. Dzieją się wspaniałe rzeczy. Jestem proszona o wygłaszanie wykładów na róznego rodzaju wydarzeniach, jak i prowadzenie pogadanek na terenie całej Wielkiej Brytanii, więc wszystko rozwija się bardzo dobrze. Już dawno zorientowałam się, że trafienie z ideą witarianizmu do szerszego kręgu odbiorców wymaga dużych nakładów czasu, ale czuję, że teraz nabiera to rozpędu.

Pozytywne rzeczy dzieja się również w Niemczech i Holandii, choć nie jestem pewna czy docierają do głównego nurtu w takim stopniu jak my tutaj. Niemcy mają bardzo zróżnicowaną ?załogę" pracującą przy promocji, natomiast tutaj, wszyscy jesteśmy z tej samej bajki. W Holandii ten ruch jest stosunkowo nowy, ale rozwija się w dobrym kierunku. W Belgii, Groene Dag (Zielony Dzień) obchodzony jest już od kilku lat, ale rynek wydaje się trudny do zdobycia. Zainteresowanie we Francji i we Włoszech nie jest szczególnie duże, ale powoli wzrasta, a w Szwecji przez lata tworzyły się liczne organizacje frutariańskie. Niestety nie mamy zażyłych kontaktów, więc trudno mi się wypowiadać na ich temat. Jeśli chodzi o Europę, najbardziej aktywne wydają się Niemcy i Anglia, ale kluczową sprawą pozostaje spowodowanie, aby to masowy odbiorca się nami zainteresował, zamiast wciąż za nim gonić i próbować go zmieniać. Musimy po prostu podejść do tego bardziej kreatywnie, sprawić, żeby wydało się to czymś atrakcyjnym i moim skromnym zdaniem, mniej radykalnym! Nic co radykalne się tu nie sprawdzi.

Poza Europą i Stanami, można zaobserwować nieśmiałe zainteresowanie w Azji, w Tajlandii w postaci ośrodków witariańskich lub tych, wykonujących zabiegi oczyszczające, a nawet kilu amatorów surowego jedzenia w Indiach, krainy mlekiem i curry płynącej! W Australii też coś zaczyna się dziać, ale tam sytuacja jest podobna do tej w Stanach- pojawia się problem geograficzny, a także kulturowy, jako że trudno wlaczyć z pewnymi konwenansami.

Im więcej o tym myśle, tym bardziej jestem wdzięczna losowi, że pracuję nad tym w Anglii- tu wszystko wydaje się być względnie łatwiejsze.

Aby uzyskać więcej informacj na temat Karen Knowler i ?The Fresh Network?, odwiedź stronę www.fresh-network.com

 

Dzieki Alex, tak trzymaj!

Poprawiony: piątek, 29 czerwca 2012 08:09