header
Wywiad z Tonyą Zavastą PDF Drukuj E-mail
Wpisał surawka   
środa, 21 grudnia 2011 09:26

 

Wywiad z Tonyą Zavastą

Tłumaczyła: Sandra Zaborowska

Skąd pochodzisz i gdzie mieszkasz obecnie?

Urodziłam się w byłym Związku Radzieckim. Rodzina mojego męża od pokoleń marzyła o wyjeździe do Ameryki i udało się to nam w 1991.

Ile razy okrążyłaś słońce?

47. Ale w 1997 surowy styl życia wytworzył tunel w czasoprzestrzeni, który odwrócił kierunek mojej orbity.

Na ile lat ludzie oceniają twój wiek i na ile lat się czujesz?

Moim ulubionym komentarzem jest gdy ludzie odkrywają że jestem zamężna od 25 lat. Zawsze wtedy mówią z niedowierzaniem "Niemożliwe! Czy wyszłaś za mąż gdy miałaś pięć lat?". Trudno powiedzieć jak młodo się czuję odkąd spędziłam moją młodość czując się i wyglądając nie najlepiej. Jeśli miałabym zgadywać to bym powiedziała, że czuję się jakbym miała 21 lat- dostatecznie dojrzała by mieć za sobą wzloty i upadki okresu dojrzewania, ale dość młoda, by patrzeć w przyszłość z podekscytowaniem i oczekiwaniem.

Co doprowadziło cię do surowego stylu życia?

Zawsze darzyłam uznaniem zdrowie i urodę, bo dorastając nie miałam żadnego z nich. Urodziłam się w byłym Związku Radzieckim z obustronnym defektem biodra i jedną nogą krótszą. Dorastając z tą chorobą całe życie marzyłam by chodzić normalnie.

W 1997 postępy w ortopedii wzbudziły moje nadzieje na rozwiązanie wrodzonego problemu z biodrami. Istniała szansa że moja kończyna może być skorygowana poprzez poważną operację zastąpienia biodra. Po pierwszych operacjach wiedziałam już, że nic tak nie pogarsza zdrowia i wyglądu jak narkoza. To było moje życiowe marzenie by być spełnioną jednak to spełnienie mogło mnie zostawić starzejącą się i chorą. Szukałam sposobu by zrównoważyć niszczące działanie wielokrotnych operacji. Te poszukiwania doprowadziły mnie najpierw do wegetarianizmu, później do weganizmu, a w końcu do witarianizmu.

Zdałam sobie sprawę, że surowa dieta jest najlepszym rozwiązaniem wszystkich moich problemów. Naprawdę nie spodziewałam się radykalnych zmian, których doświadczyłam. Szukałam tylko sposobu, by przetrwać wielokrotne operacje bez stania się starą, chorą i nieszczęśliwą kobietą. Naturalnie dokonałam tego, ale rezultaty mocno przekroczyły moje skromne oczekiwania.

Jakie masz wykształcenie?

Zdobyłam tytuł magistra mechaniki, kiedy żyłam w Rosji i magistra matematyki na University of Memphis, po tym jak przyjechaliśmy do Ameryki. Uczyłam matematyki i fizyki na uczelni i na poziomie szkoły średniej. Zostałam przyjęta na program doktorski Uniwersytetu niemal w tym samym czasie, gdy zaczęłam eksperymentować z surowym jedzeniem.

Możliwości witarianizmu wydawały się nieskończone i chciałam nauczyć się wszystkiego na ten temat. Ale matematyka jest wymagającą nauczycielką. Nie pozwoliła by mi mieć na boku innych zainteresowań. Moja fascynacja tym co właśnie odkrywałam zwyciężyła studia na Uniwersytecie. Rezultaty które się pojawiły były tak fascynujące, że porzuciłam moje doktorskie studia matematyczne (ku kompletnej konsternacji rodziny i przyjaciół) i pogrążyłam się w odkrywaniu surowego stylu życia. Związek między zdrowiem i wyglądem stał się moim specjalnym zainteresowaniem. Moja książka Your Right To Be Beautiful (Twoje prawo do bycia piękną) jest odbiciem tej podróży.

Czy jest jakiś konkretny dzień lub punkt który znaczy początek tej podróży?

O tak! Dokładnie pamiętam ten dzień. Byłam wciąż w programie doktorskim z matematyki na University of Memphis. Pewnego dnia renomowana profesorka odwiedziła klasę by zaprezentować wykład na temat jej badań w pewnym dziale teoretycznej matematyki. Dla laika nie ważne o czym to było, gdyż nawet studenci doktorscy ledwie byli zdolni pojąć geniusz jej umysłu. Co było znaczące, to był efekt jaki wywarło to na mnie i na przyszłym kursie mego życia.

Miała około siedemdziesięciu lat, wyglądała na chorą i cherlawą. Jej włosy składały się z przypadkowych łat wyrastających wokół jej łysej skóry. Siedziałam w pierwszym rzędzie i czułam się pokonana przez straszny zapach od niej emanujący. To było tak jakby ona była już martwa i rozkłądająca się mimo że jej błyskotliwy umysł ciągle funkcjonował w skomplikowanych matematycznych formułach. Kontrast pomiędzy jej intelektem i wyglądem był zintensyfikowany przez wspaniałe obliczenia jakie kreśliła na tablicy artretyczną usianą plamami starczymi ręką.

Patrzenie na nią było niemal bolesne. Rozejrzałam się wokół. Mowa ciała widowni wydawała się odzwierciedlać moją własną reakcję. Wydawało się że wszyscy chcieli by ona opuściła podium. Wszyscy czuli się niekomfortowo. Nie mogłam skupić się na jej wykładzie, gdyż gapiłam się z przerażeniem na to co mogło się stać moją przyszłością. Ponieważ byłam bardzo zorientowana na piękno przerażało mnie to. Będąc tak zorientowaną na wygląd jak ja byłam, myślałam w tamtym momencie, że niesprawność umysłowa byłaby dla niej błogosławieństwem, porównując to do posiadania błyskotliwego umysłu umieszczonego w rozpadającej się ruinie. Gdyby była niesprawna umysłowo, byłabym mniej surowa dla jej wyglądu.

To było, jakby ona żyła tak głęboko w swoim umyśle że była nieświadoma obrazu jaki roztaczała. To, że ona nie mogła nic poradzić na swój wyglad nawet nie przeszło mi przez myśl. Wiedziałam, że gdybym to była ja, walczyłabym, nie próbowałabym wymyślać nowego twierdzenia matematycznego, ale szukała rozwiązania by zmienić mój wygląd. Nagle zdałam sobie sprawę, że ona nie była w błędzie. Ja byłam tą która poszukiwała w złym miejscu. Ona kochała matematykę bardziej niż cokolwiek na świecie. Porzuciła wszystko nawet samą siebie żeby poświęcić się swojej ulubionej dyscyplinie.

W tym czasie byłam zbyt przerażona widząc siebie w niej by być wyrozumiałą lub nawet racjonalną. Większość ludzi w jej wieku nie przejawia takiego potężnego intelektu więc jak to mogło być, że jej umysł nie uświadomił jej by poprawiła swoją fizyczność. Byłam zszokowana widząc taki kontrast: takie zainteresowanie rozwijaniem umysłu i zaniedbanie spraw ciała. Egzaltacja umysłu i rozpad ciała wydawały się być dla mnie czymś błędnym.

Co najmniej trochę tego intelektu mogło być użyte by pomyśleć jak by tu ulepszyć jej kondycję. Cały dowód jej błyskotliwego intelektu, cały przejaw wiedzy wydawał się dla mnie bezużyteczny jeśli nie był użyty by zająć się jej ciałem. Dla mnie umiłowanie obu: umysłu i ciała było najpotężniejszym zamierzeniem, coś co powinno stać się życiowym zamierzeniem. Ja potrzebuję by ciało i umysł były w harmonii. Utrzymanie promiennego zdrowia jest dla mnie bardziej fascynujące niż zostawienie potomnym jeszcze jednej matematycznej teorii. To było oczywiste że mijałam się z moją pasją.

Moje preferencje stały się krystalicznie czyste, nie było mi jednak dane zostać matematykiem. W tym momencie podjęłam decyzję. Matematyka była w dobrych rękach, ja, z drugiej strony, musiałam szybko wyjść i znaleźć sposób by nie skończyć jak ona. Nigdy nie powróciłam na zajęcia. Od tamtego czasu poznałam piękną, tętniącą życiem kobietę wiele starszą niż ona ale na ten czas to ona była katalizatorem.

Czym różnią się twoje książki od innych książek o urodzie?

Nie jestem typową autorką. Większość książek o urodzie jest napisana przez byłe królowe piękności, które zbijają kapitał na wygranym losie na loterii urody. Dla kontrastu ja byłam zwyczajną kobietą i nawet niepełnosprawną. Jak większość zwyczajnych kobiet chciałam być piękna. W moim sercu wiedziałam, że ten dzień nadejdzie kiedy będę zdolna chodzić bez kul. Tylko muszę znaleźć sposób by wyglądać młodo i pięknie kiedy to się stanie.

Kiedy kobiety prawią mi komplementy na temat mojego wyglądu, cery w szczególności, zawsze mówię, nawet mimo to że jestem strasznie zadowolona z rezultatów jakie uzyskałam na surowej diecie, że ich transformacja będzie bardziej zaskakująca. Jeśli ja byłam zdolna spełnić moje marzenie mimo przeciwności losu i będąc w wieku ponad 40 lat, to jakakolwiek kobieta, każda kobieta może spełnić swe marzenie bycia piękną.

Czy to było dla ciebie łatwe na początku, jeść na surowo? Co okazało się trudne i co pomogło ci najbardziej?

Jak każdy, zaliczyłam kilka podejść. Gotowane jedzenie jest tak trudne do rzucenia jak alkohol lub nikotyna i czasem ludzie powracają do nałogu. Wytrwanie wymaga determinacji . Najtrudniejszą rzeczą oczywiście była czekolada, prawie dla każdego czekolada jest miłością. W moim wypadku to było zakodowane w mojej psychice przez fakt, że moja matka pracowała w fabryce czekolady i moje dziewczęce traumy były łagodzone przez czekoladowe podarunki od niej.

Na początku nie jest łatwo jeść na surowo. To może być ekstremalnie frustrujące i wymaga intensywnej dyscypliny przez cały czas. Mimo, że nie jest to łatwe, ostatecznie jest proste. To jest tylko trudne do stopnia w którym ciągle próbujemy zmienić swoje nawyki i uwarunkowania. Bądźcie świadomi, że prawdopodobnie spadniecie wiele razy z tego wozu. Będziecie zniechęceni i sfrustrowani. Ale jeśli wytrzymacie, to stanie się łatwiejsze, a potem będzie już przychodzić bez wysiłku.

Jak długo już jesteś na witariańskiej diecie i jak twoja dieta teraz wygląda?

Jestem w 100% na surowo od 1997. Teraz jem jedzenie lepszej jakości ale w mniejszych ilościach. Im dłużej pozostaję na surowym tym mniej jedzenia potrzebuję by wytrzymać i się usatysfakcjonować i lepiej się czuję i wyglądam. Parę rzeczy jest koniecznością: sok warzywny raz lub dwa razy dziennie i zielona surówka z wodorostami. Owoce jem różnie.

Staram się nie jeść po 15stej. W ten sposób zyskuję odświeżający sen. Żołądek jest zbudowany z mięśni i późne jedzenie sprawia, że pracuje on ciężko całą noc. Późne jedzenie hamuje uwalnianie hormonu wzrostu odpowiedzialnego za odmładzanie organizmu ponieważ on uwalnia insulinę do trawionego jedzenia. Mając okres czasu kiedy żołądek nie jest napełniony pomaga skurczyć się wydętemu od ciągłego jedzenia żołądkowi.

Co dziś jadłaś i piłaś? Czy to jest dla ciebie typowy dzień?

O 7 rano piłam sok warzywny. Potem o 11stej wypiłam kolejny sok i zjadłam garść namoczonych orzechów. O 15stej zjadłam miskę sałaty (pomidory, czerwona papryka z morską natką i dressing tahini. To jest dla mnie idealny dzień. Jeśli nie jem po 15stej, następnego ranka budzę się w euforycznym nastroju. Uwielbiam to.

Kiedy mam ciężki dzień, potrzebuje komfortowych pokarmów, tak jak wszyscy. Moimi komfortowymi pokarmami są owoce i jagody. Ale lepiej mi bez tego. Nie jem pomiędzy głównymi posiłkami.

Jeśli naprawdę chcę zadowolić siebie to robię mój ulubiony deser. W zwykłym blenderze albo Vita-Mixie mieszam 1 dojrzały banan, 2 czubate łyżeczki surowego czarnego tahini, 2 czubate łyzeczki surowego karobu i szczypta stewii (suszonych liści). Ja dodaję trochę mleka kokosowego w zależności od tego jak bardzo to ma być gęste i miksuję aż będzie aksamitnie gładkie. Ten deser jest przeznaczony tylko dla dojrzałych kubków smakowych. Jeśli nigdy nie uzywałeś stewii, możesz dodać 2 daktyle. Jako wyleczona czekoladoholiczka, staram się trzymać z daleka od suszonych owoców ponieważ one wyzwalają mój apetyt na słodycze. Jakkolwiek początkowo jadłam dużo daktyli, kiedy rzuciłam rafinowany cukier.

W jaki sposób stanie się piękną poprzez surową wegańską dietę zmieniło twoje życie?

Ktoś kiedyś powiedział, że nie można docenić szczęścia zanim nie doświadczyło się nieszczęścia. Ponieważ początkowo cierpiałam z powodu kalectwa a potem zaadoptowałam się do surowego stylu życia, jestem na unikalnej pozycji doświadczenia czegoś co nie zdarza się często. Przeszłam od uczucia bycia jak odmieniec do czucia się piękna. To była niesamowita transformacja. Przeszłabym przez to wszystko jeszcze raz tylko po to by doświadczyć tego kim jestem teraz.

Teraz czuję że większość moich sukcesów przyszła jako odpowiedź na polepszenie się mojego wyglądu. I moja nowa pewność siebie polepsza mój wygląd nawet bardziej. Znalazłam odmładzającą dietę! Witarianizm jest najlepszą rzeczą jak kiedykolwiek mi się przydarzyła. W wieku 47 lat cieszę się najlepszym zdrowiem i wyglądem. Rzadko dzień mi mija bez kogoś kto mówi mi że jestem piękna. Ja śnie, nie budźcie mnie!

Jak długo, powiedziałabyś, zajęło ci by dostrzec wizualne oznaki polepszenia się twojego wyglądu? Czy powiedziałabyś, że twój wygląd wciąż się polepsza, nawet teraz?

Zobaczyłam pierwsze oznaki w ciągu pierwszych trzech miesięcy. Moje rysy stały się bardziej lśniące i wyrafinowane. Wciąż zdarzają się zmiany ale teraz są one delikatniejsze. Co jest może ważniejsze to to, że zmiany które uzyskałam osiem lat temu trwają do dziś. Zaczęłam wtedy niemal natychmiast wyglądać młodziej i myślę, że od tego czasu wcale się nie postarzałam.

Jakich nie fizycznych zalet surowej diety doświadczyłaś (np emocjonalnych, intelektualnych, duchowych, rozkwitu talentu, związanych z pracą, itd.)?

Nagle zaczęłam odkrywać talenty, których się nie spodziewałam. Zaczęłam pisać, wygłaszać publiczne mowy, i zaczęłam śpiewać w kościele- są to rzeczy, których nigdy przedtem nie robiłam.

Jestem bardzo skupiona. Jestem o wiele silniejsza emocjonalnie. Nigdy nie cierpię z powodu depresji i obecnie lubię rozwiązywać problemy zamiast pozwolić, żeby mnie przerosły.

Moja osobowość się zmieniła. Dobroć jaka spływa do mojego ciała wraz z pożywieniem przynosi wdzięczność mojej duszy i intensyfikuje moje pragnienia by dzielić ten styl życia z innymi.

Dla kogo napisałaś swoją książkę?

Dla kobiet takich jak ja. Zwyczajnych kobiet, dalekich od perfekcji, kobiet, które pragną być piękne. Dla kobiet które zawsze chciały być piękne, ale porzuciły to marzenie, jako kompletnie nieosiągalne. Moja książka jest także dla kobiet, które szukają dermabrazji i liftingu, zastrzyków z kolagenu i botoxu.

Także wiem dla kogo nie jest moja książka: dla kobiet, które wyrażają swoją osobowość poprzez zaniedbany wygląd, one nawet nie otworzą mojej książki ze strachu, że zarażą się próżnością. To są osoby które, zacytuję tu Cyryla Scotta, są próżne na punkcie nie bycia próżnym na punkcie swojego wyglądu. Moją radą dla nich jest, że gdy dieta zbyt mocno poprawi ich wygląd, zawsze mogą nosić worek na głowie.

Co byś powiedział komuś, kto chce wyglądać pięknie ale doświadcza wewnętrznego napięcia, ponieważ on lub ona ma dręczące uczucie, że bycie pięknym jest to próżność, szczególnie, że na świecie jest tyle problemów wymagających rozwiązania. Mój rodak Dostojewski dogłębnie stwierdził "Piękno ratuje świat"

Jaki związek ma witariański styl życia z innymi jego dziedzinami?

To ma wiele wspólnego z całym twoim życiem, sprawami całego globu, złagodzeniem bólu, dokonaniem zmiany. Moje książki mają bardzo mało, jeśli cokolwiek, wspólnego z powierzchownym pięknem. Piękno to jest jak zdrowo i pełnie prezentujemy siebie dla świata. Zacznij od siebie a wtedy będziesz lepiej wyposażony, by zabrać się za problemy świata. Jeśli jesteś szczęśliwy w środku, możesz zmienić to co jest na zewnątrz.

Czy czujesz że twoje poczucie szczęścia zależy w jakiś sposób od bycia piękną?

Najpierw sprecyzujmy co to jest szczęście. Szczęście dla każdego oznacza coś innego. Ale wszyscy zgodzą się z tym, że szczęście jest produktem ubocznym, jest uczuciem, które pojawia się, gdy odnosimy sukces w tym co uwielbiamy robić. Dla mnie jest to zawodowy, fizyczny, intelektualny i duchowy rozwój. Szczęście objawia się jako coś przyjemnego, przeciwność do czegoś mniej przyjemnego, więc jest to reakcja na polepszenie kondycji naszego życia. By czuć się szczęśliwie jest ważne by pamiętać ten kontrast. W tym sensie, surowe piękno przynosi szczęście gdyż jest to ciągła poprawa. Konwencjonalne piękno nigdy nie może zaspokoić tego aspektu życia. Szczęście nie przychodzi z tego co na przychodzi z łatwością, to jest posmak zadowolenia które przychodzi po wykonaniu trudnego zadania, które wymagało od nas zmobilizowania wszystkich sił.

Odkryłam, że pozbycie się siwych włosów i worków pod oczami uczyniło mnie szczęśliwą. W tym sensie mogę powiedzieć, ze piękno uczyniło mnie szczęśliwą. Byłam świadoma mojego szczęścia nawet przed moją przemianą. Mam męża, który mnie kocha, syna, który się o mnie troszczy i nowe życie we wspaniałym kraju. Gdzieś w środku wierzę, że moje nowo odnalezione piękno sprawiło, że teraz naprawdę zasługuję na to szczęście. To spowodowało, że czuję się bardziej komfortowo z moimi darami od losu.

Mam wzrastające poczucie autentyczności, jeśli chodzi o mój wygląd. To nie jest aroganckie, doceniać zmiany, przez które przechodzę. Nie jest też narcyzmem czuć się dobrze ze sobą, w szczególności ze swoim wyglądem. Posiadanie pewnych deficytów jako istota ludzka czyni nas sfrustrowanymi i nieszczęśliwymi. Im dalej jestem od prawdziwej mnie, tym bardziej nieszczęśliwa będę, im bliżej siebie jestem tym będę szczęśliwsza. Uświadomienie sobie, że jestem "stworzona wspaniałą i piękną istotą" nie jest moją robotą, a docenienie tego, będzie naturalną odpowiedzią każdego, kto zda sobie z tego sprawę. Rezultat tego że stałam się sobą jest zdumiewający. Zaczęłam żyć z poczuciem bezpieczeństwa, z pewnością siebie i wewnętrznym spokojem z moim nowo odnalezionym zdrowiem i pięknem.

Czy prawdziwie wierzysz, że poprzez surową wegańską dietę każdy może stać się piękny, czy też jest niezbędne na początek by posiadać pewne "podstawy" w postaci rys twarzy i struktury kości?

W osiąganiu piękna poprzez surową wegańską dietę te "podstawy" dają ci tylko minutową przewagę. W miarę jak się starzejesz, jak wysoki, czy blondwłosy się urodziłeś przestaje mieć znaczenie. Po 40stce, promienna cera jest ważniejsza niż długie nogi. Lśniące i gęste włosy są ważniejsze niż ich kolor. Czyste oczy stają się o wiele większe. Po 40stce, smukła talia staje się osiągnięciem. Także warto wiedzieć, że rysy i struktura kości polepszają się niesamowicie na surowej diecie.

Obecnie ruch entuzjastów surowego jedzenia doświadcza napływu gwiazd. Carol Alt napisała książkę "Eating in the raw" (Jedzenie na surowo). Magazyn Life nazywa ją "następną twarzą za milion dolarów" a Playboy ukoronował ją tytułem "najpiękniejsza kobieta na świecie". Kiedy ścigała się samochodami, grała w tenisa i kręciła filmy, ja walczyłam by móc zacząć chodzić. Kiedy ona pokazywała światu swoje wspaniałe ciało, ja chowałam swoje nawet przed własnym mężem. Kiedy ona ceniła piękno, za to że pomogło jej osiągnąć w życiu wiele dobrego, ja pragnęłam piękna jako jedynej rzeczy, która mogła by nadać ważność mojej egzystencji.

Ona przeszłą na surowe jedzenie, by ochronić swą najcenniejszą własność. Ja potraktowałam to jako sposób na osiągniecie piękna, które sprawiło by moje brzemię stało się do udźwignięcia. Głęboko w duszy, myślę nawet, że wyglądam tak dobrze jak ona.

Nawet jeśli przez powiedzenie tego stracę trochę wiarygodności i pomyślisz, że jestem naiwna i przesadnie optymistyczna, musisz się zgodzić, że większość ludzi po 40stce nie ma tak wiele pewności siebie, jeśli chodzi o wygląd. Zwal to na surowe jedzenie. Ono da ci ogromnie wielką pewność siebie.

A jak z dopasowaniem się do ludzi?

Trzeba się przystosować. Stałam się bardzo dobra nieomal w każdej sytuacji ale to wymaga dyscypliny i pomysłowości. Mój mąż i ja właśnie wróciliśmy z 10cio dniowego rejsu po Karaibach, gdzie świętowaliśmy naszą 25 rocznicę ślubu. Tam nie było dla mnie NIC do jedzenia. Więc wpadłam na pomysł, że będę jadła arbuza na śniadanie, obiad i kolację. Doktor przy naszym stoliku ciągle powtarzał mi: Tonya przy całym tym melonie i braku białka, zmoczysz w nocy łózko.

Byłam na ustach wszystkich z naszego rejsu. Kelnerzy nazwali mnie Pani Arbuzowa. Podobało mi się to. Dało mi to szansę przedstawić moje stanowisko. Po 10 dniach czułam się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Od kiedy ustabilizowała się moja waga, nie straciłam nawet kilograma. Ale tęskniłam za dobrej jakości surowym jedzonkiem. Nie mogłam się doczekać kiedy wrócę do samochodu, gdzie miałam jedno organiczne jabłko. Nic nigdy nie smakowało pyszniej!

Podobał się nam rejs, ale oboje się zgodziliśmy, że od tej pory będziemy jeździli jedynie na zdrowe wakacje. Picie, jedzenie do syta i imprezowanie całą noc nie są moim typem rozrywki. Surowe wegańskie jedzenie stanowi teraz moją esencję. Moje życie i moja osoba są nasycone przez jego praktykowanie, naukę i filozofię. Także ciągnie mnie do ludzi skupionych na zdrowiu, najczęściej praktykujących jogę, do ośrodków gdzie podają surowe jedzenie i ośrodków gdzie pości się na sokach.

Jak dużo wody pijesz?

Od kiedy piję warzywne soki raz lub dwa razy dziennie (wliczając w to kilka łodyg selera- znakomitego źródła organicznego sodu), czarne jagody, arbuz, mleko kokosowe, dostarczam dużo biologicznie czystej wody (w roślinach). Piję destylowaną wodę w dni kiedy poszczę na samej wodzie.

Od kiedy wypełniam swoje miejsce w środowisku surowego jedzenia poprzez studiowanie jak surowa wegańska dieta poprawia wygląd fizyczny, jestem szczególnie wyczulona na to jak witarianie wyglądają. Zauważyłam, że ludzie którzy zawsze noszą ze sobą butelkę wody zazwyczaj mają delikatne worki pod oczami. Są one znakiem, że ich nerki są przeciążone.

Dieta witariańska zawiera owoce i warzywa, ale także namoczone orzechy i nasiona, wszystko to ma ok. 70-85% wody. Dodawanie obfitych ilości wody jak te rekomendowane 6-8 szklanek to za wiele. Jest taki stan, który się nazywa zatrucie wodą, kiedy sód i inne sole we krwi lub elektrolity mają zbyt małe stężenie. To powoduje, że poziom sodu spada i mózg zaczyna się powiększać. Ekstremalnym tego przypadkiem był, jak pisze The Times, pewien 23 letni Brytyjczyk, który zapadł w śpiączkę na 4 dni, po tym jak przez 21 dni był na diecie z owoców, warzyw, soku i wody. On wypijał co najmniej 5 litrów wody dziennie.

Jaka jest twoja opinia na temat suplementów?

Jeśli masz niedobór, to powinieneś prać suplementy na ten niedobór ale myślę, że używanie suplementów by zabezpieczyć sobie zdrowie jest nieodpowiedzialne. Jakikolwiek suplement brany przez dłuższy czas rozchwieje równowagę w organiźmie, co spowoduje inny problem zdrowotny.

Dzisiejsza nauka wie więcej niż wiedziała wczoraj, więc suplementy z zeszłego roku są gorsze od dostępnych dzisiaj. A jutro będą jeszcze inne. Każdego dnia odkrywają nowy ważny składnik lub konieczność dla zdrowia.

Bor jest najnowszym odkryciem. Próby naśladowania natury są nieskończone. Ignorancja nie ma początku, ale ma koniec. Wiedza ma początek ale nie ma końca. Jest dużo nowych potrzeb do odkrycia. Jakkolwiek, żadne suplementy wytworzone przez człowieka nie mogą być nigdy dość dobre. Kiedy używasz surowych organicznych produktów zyskujesz komunikację międzykomórkową i równowagę bez wiedzy o tym.

Mitem jest, że to jest niemożliwe zjeść dość jedzenia, by uzyskać wszystkie składniki, których codziennie potrzebuje nasz organizm, a branie multiwitamin jest zdrową alternatywą. To jest nie prawda jeśli jesteś na witariańskiej diecie.

Mój organizm poradził sobie dobrze bez żadnych suplementów przez pierwsze 6 lat na surowej diecie. Jakkolwiek próbowałam niektórych najbardziej popularnych, wśród witarian jak: MSM, spirulina itd. Naprawdę nie zauważyłam żadnych większych różnic. Po osiągnięciu perfekcyjnie zbilansowanej diety, moje ciało było tak zdrowe i w równowadze, że otrzymywałam wszystko co potrzebowałam bez żadnej suplementacji. Osiągnęłam szczyt zdrowia, na własną rękę, ale nie ma nic złego w eksperymentowaniu. Kilka miesięcy temu czytałam artykuł Gabriela Cousensa. Pisał w nim o tym, że ok 80% vegan i witarian może nabawić się deficytu witaminy b12. Jakkolwiek pozostałe 20% ludzi nie nabawia się żadnego deficytu. Wierzę, że jestem w tych 20% ponieważ zoptymalizowałam dla siebie 100% surową dietę.

Nawet jeśli twoje badania krwi nie pokazały żadnych deficytów zaczęłaś brać b12 w postaci suplementu drożdżowego. Dlaczego?

Tylko po to by mieć spokój umysłu. Dla mnie to było albo brać B12, albo regularnie robić badania krwi. Po przetrwaniu tylu operacji, mam silna awersję do jakichkolwiek procedur medycznych. Więc dodaję to do mojego codziennego soku. To nie jest surowy produkt. Jakkolwiek nie powoduje on apetytu na gotowane i uwolnił mnie od zmartwień. Idę na ten kompromis. Ale to jest jedyny suplement, który biorę.

Czy odczuwasz monotonię jedząc jedynie surowe jedzenie?

Na witariańskiej diecie nie jem trawy z ogródka, wykopuję wiewiórce orzeszków czy nie stołuję się w karmniku dla ptaków. Zapoznałam się z nowymi sposobami przyrządzania posiłków, które pozwalają mi stworzyć odżywcze posiłki. Różnorodność gotowanej diety bierze się z dodatkowych posiłków warzywnych. Są setki różnych rodzajów owoców i warzyw, orzechów i nasion o różnorodnych smakach. Jeśli łączę tylko 2 lub 3 składniki w każdym posiłku, wtedy liczba kombinacji jest nieskończona.

Ktoś mógłby pomyśleć, że niektóre twierdzenia w twojej książki są przesadzone. co możesz o tym powiedzieć?

Niektórzy ludzie mogą tak pomyśleć, że stałam się zbyt śmiała w moich twierdzeniach. W rzeczywistości zauważyłam, że żadne słowa, których używam nie są dość silne, by opisać moje doświadczenia na diecie witariańskiej. Nalegam, że witariański styl życia zapewnia, nie tylko wszystko co obiecuję, ale nawet o wiele więcej, niż mogłabym prawdopodobnie opisać używając nawet najbardziej sensacyjnych słów. Jako przykład podam to jak powstało słowo "rawsome". To słowo wyrosło ze społeczności witariańskiej z prostego powodu: nie było właściwego słowa by wyrazić ten szczególny stan dobroci jakie daje surowa wegańska dieta. W innych słowach moje obietnice korzyści jakie odniesiecie dzięki witarianizmowi bledną w porównaniu z bogactwem rezultatów jakich doświadczycie.

Czy możesz podzielić się z nami ulubionym witariańskim przepisem?

Szejk z czarnym tahini

-2 banany

-2 kopiaste łyżeczki czarnego tahini

-2 kopiaste łyżeczki surowego karobu

-mleko z jednego kokosa

Wymieszać wszystkie składniki w blenderze lub WitaMixie

Poprawiony: sobota, 24 grudnia 2011 16:03