MOJA SUROWA HISTORIA
- Details
- Created on Saturday, 17 December 2011 01:48
- Last Updated on Friday, 21 July 2023 05:46
- Written by surawka
- Hits: 4158
MOJA SUROWA HISTORIA
Nora Lenz www.rawschool.com
Tłumaczenie: Agata (Urania) Zdrodowska_Zdrozdowska
Na zdjęciu autorka artykułu Nora Lenz
Moje wstąpienie do świata zdrowia i odżywiania zaczęło się w 1987 roku, gdy przeczytałam książkę ?Fit for life? Harvey?a i Marilyn Diamondów. Zrobiła na mnie wrażenie, ale postępując wedle standardowych amerykańskich sposobów odżywiania się, poczułam, że zalecenia te były zbyt radykalną zmianą. W zamian wybrałam podjęcie gotowanej, opartej na skrobiach wegańskiej diety w ?stylu McDougall?a?, którą zachowywałam przez następne 13 lat.
Kilka lat później, natknęłam się na bardzo starą, zniszczoną książkę Johna Tildena pt. ?Toxemia Explained? (Wyjaśnienie toksemii). Autor, w książce tej, zaprzeczał wszystkiemu, czego nauczyłam się o leczeniu i chorobach. Twierdził, że nie istnieją ?kuracje? i że lekarstwa i remedia każdego rodzaju, jedynie pogarszają chorobę. Dalej, była też ustalona jedna jedyna, którą zadajemy sami sobie, przyczyna wszystkich chorób :?toksemia? (zatrucie krwi). Zdumiało mnie to. W mojej pracy, jako akademicki asystent w naturopatycznym collegu, każdego dnia byłam otoczona przez bardzo wykształconych ludzi, którzy wierzyli w coś innego. Nie mogłam zorientować się, w jakim błędzie byli oni wszyscy, więc nie porzuciłam mojego gorliwego zainteresowania ?alternatywną medycyną? czy mojej gotowanej, wegańskiej diety. Ale zafascynowało mnie to i nigdy nie zapomniałam lekcji, których książka usiłowała mnie nauczyć.
Przez następne 10 lat, okazjonalnie słyszałam opowieści o ludziach, którzy używając surowej diety ?leczyli? choroby. Miałam też długoterminowych wegańskich przyjaciół, którzy mieli zdiagnozowane choroby, ale wierzyłam, że moja wolna od produktów zwierzęcych dieta, uchroni mnie od nich. Martwiło mnie to, zaczęłam zastanawiać się, czy gotowana wegańska dieta może utrzymać mnie w zdrowiu w przyszłości. Wszystko to osiągnęło swój punkt kulminacyjny w październiku 2000 roku, została podjęta moja decyzja przyjęcia diety żyjących pokarmów po przeczytaniu ?Nature First Law? (Pierwsze prawo natury). Chociaż niektóre twierdzenia z tej książki wydawały się przesadzone, po prostu jakoś wiedziałam, że były one oparte na prawdzie. To wszystko miało dla mnie sens.
Moje własne ?przejście? było bardzo krótkie ? w ciągu 2 tygodni od przeczytania ?Nature First Law?, odeszłam z gotowanej, wegańskiej diety na dietę 100% roślinną. Przez te 2 pierwsze tygodnie, zdecydowałam, że będę jeść wszystko na surowo z wyjątkiem dwóch pokarmów ? pieczonych ziemniaków i prażonej kukurydzy. Chciałam trzymać te produkty w domu w rezerwie, na wypadek gdybym ich potrzebowała (i potrzebowałam ich przez pierwsze dwa tygodnie). Na początku trzeciego tygodnia przestałam jeść wszelkie gotowane pożywienie. Podczas pierwszych kilku miesięcy życia na surowo, dałam sobie pozwolenie jedzenia takiej ilości pożywienia, jakiej chciałam, tak długo jak było to SUROWE i wegańskie. Po stosowaniu diet, by poradzić sobie z wagą przez całe moje dorosłe życie, było to wyzwolenie do możliwości jedzenia tego, co odrzuciłam. Eksperymentowałam z różnymi surowymi przepisami, aż znalazłam 7 czy 8, które naprawdę pokochałam. Powtarzałam je, dodawałam po drodze nowe. Kupowałam tony jedzenia, co obciążało mój budżet. Ale, wyciągałam wnioski, że pieniędzy tych nie musiałam wydać na lekarzy, ubezpieczenie zdrowotne, recepty, zioła ani witaminy! Jadłam też artykuły, które były obecne w mojej diecie wegańskiej przez długi czas, jak słodkie, mrożone smoothie z bananów z mlekiem migdałowym i duże sałatki. Kiedy jadłam te rzeczy, czułam się zadowolona i ?normalna? i mogłam zapomnieć o radykalnych zmianach, które wprowadziłam w moje życie.
Odkryłam rzeczy, takie jak ?jogurt? z truskawek i orzechów makademia, w którym zanurzałam plasterki jabłka. Robiłam gęste, pyszne dresingi z orzechów i pestek. Zawsze miałam ze sobą daktyle, rodzynki i orzechy i podjadałam je niemal bez przerwy. Na początku, bez względu na to ile jadłam, wciąż czułam się ?głodna?. Chociaż tłustsze, gęstsze, bardziej skoncentrowane pokarmy i złożone przepisy troszkę pomagały, nic tak naprawdę nie odbierało mi tego nękającego uczucia głodu i czułam niemal stale pragnienie jedzenia. Później dowiedziałam się, że te uczucia nie były wcale głodem, ale objawami oczyszczania, zapoczątkowanymi przez zmianę mojej diety. Kiedy boli cię żołądek, dowiedziałam się, że jest to jak ze zwichniętą kostką, ona potrzebuje tylko odpoczynku. Prawdziwy głód jest całkiem innym doznaniem, nie jest nieprzyjemny, a podobny do łagodnego pragnienia. Gdy ktoś przyjmuje surową dietę, to uczucia słabości, irytacja, zawroty głowy i burczenie w brzuchu są bardzo silne. Intuicyjnie, wiedziałam, że jeśli spróbuję zignorować te uczucia lub nie będę jeść w odpowiedzi na nie, będzie mi trudno pozostać na surowej diecie.
Kiedy moje ciało zaczęło odzyskiwać witalność i tracić tolerancję na błędy dietetyczne, zaczęłam uczyć się nieco więcej na temat prawidłowego komponowania posiłków i stosowałam je w mojej diecie. Zaczęłam jeść owoce i orzechy oddzielnie, co oznaczało, że nie mogłam robić nigdy więcej mojego ukochanego smoothie z mlekiem migdałowym. Zaczęłam więc robić je z wodą z młodych kokosów. Ostatecznie nawet nie lubiłam tego sposobu kombinacji, więc w ogóle przestałam robić smoothie. Byłam zdziwiona, że kiedy podjęłam tę decyzję, nie czułam odczucia pozbawienia. Przetrwałam po prostu bez tego jeden dzień, potem dwa i gdy następnym razem miałam ochotę, myślałam o tym, jak to na mnie wpływało i wybierałam cos innego. Przeszłam przez okres kontynuowania picia smoothie, ale ograniczyłam składniki do całych, surowych, nie mrożonych owoców. Teraz, po niemal czterech latach, nie łączę w ogóle owoców i czuję, że jest to dla mnie właściwe.
Początkowo gdy eksperymentowałam z jedzeniem jednego produktu w jednym czasie, nie podobało mi się to. Miałam kłopot z decydowaniem, KTÓRE pożywienie chciałam zjeść i bez względu na to, co wybrałam, miałam ochotę na inną rzecz i zwykle na koniec byłam niezdolna do odrzucenia obu tych rzeczy. Teraz uświadamiam sobie, że to pragnienie łączenia pokarmów razem nie miało nic wspólnego z głodem, ale z niewłaściwą i nienaturalną potrzeba stymulacji lub rozrywki poprzez jedzenie. Te bardzo silne połączenia emocjonalne, jakie mamy z jedzeniem są jednym powodem, że zajmuje to nieco czasu, nim stanie się dla nas przyjemne jedzenie jednego produktu w jednym czasie. Im częściej tak czyniłam, tym bardziej naturalnie to czułam. Dopiero w trzecim roku bycia na surowym, zaczęłam jeść większość produktów ?mono? (osobno). Celowo poczyniłam te zmiany powoli, więc nie były one trudne czy bolesne.
Każdy ma inne doświadczenie, kiedy przechodzi na dietę żyjącego jedzenia. Dzieje się tak dlatego, że nasze ciała mają własne drogi uzdrawiania, regulowania i odzyskiwania równowagi i każdy z nas rusza w drogę w innej kondycji. Jest pomocne dla ludzi, chcących dokonać zmian w swej diecie, dowiedzieć się, czego doświadczyli inni, by przygotować siebie samych na różne ewentualności. Czułam się bardzo chora podczas pierwszych kilku tygodni. Byłam apatyczna, słaba, miałam zawroty głowy, byłam senna (szczególnie wieczorem), lekko w depresji i poirytowana. Miałam wiele wzlotów i upadków podczas tego okresu, ale pod koniec pierwszego miesiąca miałam wiele dni, gdy czułam się dobrze. Po pięciu miesiącach 100% diety surowej, miałam moje 3 pierwsze poważne wydarzenia oczyszczające, kiedy czułam się jakbym miała ?grypę?. Miałam mdłości, biegunkę i byłam ekstremalnie zmęczona i blada, kiedy usiłowałam podnieść się na dłużej niż kilka minut. Najgorsze przeszło w ciągu tygodnia. Rozumiałam wystarczająco, co się działo by wiedzieć, że nie powinnam usiłować zatrzymywać objawów lekami żadnego rodzaju, ale nie uświadamiałam sobie, że powinnam powstrzymać się od jedzenia. Nie miałam apetytu, więc jadłam bardzo mało, ale wciąż skłaniałam się ku idei, że jedzenie daje nam ?siłę? i obawiałam się, że stanę się jeszcze słabsza. Jeśli pościłabym wyłącznie na wodzie, ?kryzysy? mogłyby przejść w ciągu maksymalnie kilku dni.
Dwa tygodnie po tym, jak zakończyło się moje oczyszczające wydarzenie, zaczęłam notować spadek wagi. Aż do tego punktu nie straciłam ani uncji wagi. Chociaż było to dla mnie źródłem gorzkiego rozczarowania, byłam zmuszona przyznać, że utrata wagi może nie zajść w ogóle, ponieważ zauważyłam kilka innych kobiet, jedzących na surowo, które miały nadwagę (która, teraz mam wrażenie, jest spowodowana błędami, jakie popełniają one w ich dietach). Chciałam być szczupła, ale ważniejsze dla mnie było być zdrową, więc postanowiłam pozostać na surowym, nawet jeśli nie utracę wagi. W ciągu 8 miesiąca straciłam całe nadprogramowe 30 funtów (około 13,6 kg), które nabyłam będąc nastolatką. Zeszłam poniżej 126 funtów (57 kg), mam około 174 cm wzrostu i pozostałam tak przez około rok.
Od tego czasu doświadczałam stałego i stopniowego spadku wagi. Teraz spadłam do 110 funtów (niecałe 50 kg), co jest prawdopodobnie moim niskim punktem. Czuję się z tym dobrze. Ludzie, którzy noszą nadmiar wagi przez całe ich dorosłe życie, nie uświadamiają sobie, jak o wiele trudniej jest pracować, ruszać się, wstawać z pozycji siedzącej i ćwiczyć, nawet z 5 czy 10 kg nadwagi. Kiedy straciłam pierwsze 30 funtów (około 13,6 kg), nie mogłam uwierzyć jak smukła i zwinna się czuję. Teraz wiem, że okrągły i opuchnięty wygląd, jaki widzimy u ludzi, którzy są uważani za osoby o ?normalnej? wadze, jest nienaturalny i niezdrowy. Muskulatura powinna być widoczna przez skórę, nie tylko u ludzi, którzy celowo ?rzeźbią? lub budują swoje mięśnie, ale u wszystkich zdrowych ludzi. ?Surojadzi? zwykle mają wiele dezaprobaty co do ich względnej szczupłości, ale faktem jest, że właśnie tak przypuszczalnie ludzie mają wyglądać. To, że oni wydają się smukli w stosunku do reszty świata jest tylko potwierdzeniem jak powszechne jest w naszej kulturze noszenie przez ludzi namiaru wagi.
Miałam kilka bardzo trudnych i męczących okresów przez mój pierwszy rok surowej diety. Dowiedziałam się, że nasze ciała używają tych samych nawykowych mechanizmów do uzdrawiania się i odnajdywania równowagi, gdy powracamy do zdrowia, jak i gdy jesteśmy chorzy i stajemy się jeszcze bardziej chorzy. Tak jest, jeśli miałaś skurcze menstruacyjne przez całe życie lub bóle głowy, trądzik lub opryszczki, etc., bardzo prawdopodobne jest, że doświadczysz ich jeszcze więcej w chwili, gdy zdrowiejesz, jako, że stare, skumulowane odpady wracają strumieniem krwi na drogę wydalenia ich z ciała. Objawy te, których doświadczamy, są nazywane czasem ?odtwarzaniem?. Nawet poza moim pierwszym rokiem, miałam ekstremalnie bolesne skurcze miesiączkowe, nawracające ?infekcje drożdżowe? i stały ?urodzaj? opryszczek pojawiających się na moich wargach i nosie. Dopiero w późniejszym okresie mojego drugiego roku bycia na surowej diecie, moje okresy stały się lżejsze i przestałam mieć w ogóle opryszczki. Przez około rok, moje miesiączki się pojawiały, ale były bardzo lekkie, a skurcze były łagodne lub wcale ich nie było. W ciągu ostatnich 6 miesięcy miałam tylko dwie lekkie miesiączki. Mam nadal owulację, nawet, gdy nie krwawię, ponieważ monitoruję moją temperaturę i co miesiąc informuje mnie ona o moim płodnym okresie, tak jak zawsze to się działo.
Około 18 miesięcy temu miałam mój drugi ?kryzys ozdrowieńczy? .Nie był ona taki jak pierwszy i przyniósł inne objawy. Miałam najboleśniejsze, najbardziej wrażliwe gardło, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam i czułam się tak słaba, że nie mogłam nawet wyjść z łóżka. Przeszło to w zaledwie kilka dni, ponieważ pościłam wtedy całkowicie i miałam tylko cytrusy i soki. 6 miesięcy później, właśnie miesiąc przed moją drugą, surową rocznicą, miałam najostrzejsze oczyszczające wydarzenie: wysoka gorączkę, bóle w ciele, dreszcze, kaszel, osłabienie, przeciążenie zatok i klatki piersiowej. Jadłam bardzo lekko, znów tylko cytrusy i soki i po dwóch tygodniach przeszłam przez to. Aczkolwiek, po około 3 tygodniach od zapoczątkowania się tych objawów czułam się najlepiej, jak do tej pory, w całym moim życiu! Było to dla mnie dowodem, że moje ciało zrobiło kilka poważnych ?porządków domowych?. Po pełnych 6 tygodniach po tym etapie, nadal czułam się, jakbym spacerowała w powietrzu. Słowa nie opiszą radości, jaką czułam z prostego bycia żywą.
Uświadamiając sobie, że ciało leczy w cyklach i plateau, dowiedziałam się, że od tego ostatniego oczyszczającego wydarzenia, wkroczyłam na nowy poziom zdrowia. Nieuchronnie, kiedy kończymy cykl uzdrawiania, ciało czasem daje sposobność do nieco głębszego oczyszczenia, po którym odzyskuje swą witalność, co oznacza, że możemy nie czuć się bardzo dobrze. Czasami oznacza to ostre objawy , a czasami łagodny dyskomfort lub spadek energii. Te spadkowe okresy powinny być świętowane, ?przytulone? przez nas, powinniśmy współpracować z nimi, ponieważ to oznacza cudowne uzdrawiające procesy mające miejsce w naszych ciałach.
Regułą witalnej regulacji, nasze ciała mogą tolerować wielkie nadużycia. Większość ludzi nie uświadamia sobie, jak bardzo uczynili swe ciała pobłażliwymi na ich błędy w stylu życia, błędy, które wreszcie czynią ich chorymi i zagrażają ich życiu. Chciałam zrobić coś przeciwnego ? wzmocnić wrażliwość mojego ciała. Chciałam, by ciało mówiło mi, kiedy zrobiłam coś, co było dla niego szkodliwe. Na tej drodze nauczyłam się współpracować z moim ciałem. Jeśli słucham swego ciała i kontynuuję oczyszczanie i upraszczanie mojej diety i ulepszam moje praktyki życiowe, mogę być pewna postępu na następny poziom zdrowia. Ostatecznie, osiągnę punkt optymalnego zdrowia, gdzie będę czuć się wspaniale przez cały czas i oczyszczenie nie będzie mieć okazji do objawów.
Wciąż się uczę jak słuchać mojego ciała i właściwie mu odpowiadać. Jest to długi, powolny proces, który wymaga wielkiej cierpliwości i zaufania naturze.
Teraz, po 3,5 roku bycia na 100% diecie surowej, doświadczyłam tak radykalnych zmian w moim zdrowiu fizycznym i emocjonalnym, ze zaczynam rozumieć, jaki musi być osiągnięty poziom zdrowia, by wszystkie istoty na ziemi maiły z tego korzyści, lecz tych kilka istot może właśnie to sobie wyobrazić. To, czego już doświadczyłam, nie jest jeszcze zdrowiem doskonałym. Jest to tak dalekie od perfekcji, jak od ?normalnego? zdrowia. Ale zobaczyłam wystarczająco, by wiedzieć czym JEST doskonałość i wiedzieć, że jest ona warta walki o nią, bez względu na to, jak bardzo muszę się oddzielić od kultury, która poszukuje w jedzeniu wygody i rozrywki. Musze się uśmiechnąć, gdy ktoś mówi mi, ze poświęcenia, które czynię dla mego zdrowia są tak wielkie. To prawda, że bycie ?surojadem? i weganem jest społecznym wyzwaniem i skłamałabym mówiąc, że nie ma niczego z gotowanego życia, za czym tęsknię. Ale kiedy myślę o tym i porównuję z tym, co musiałabym stracić, jeśli wróciłabym do mojego starego życia, to jedynie pogłębia to moje postanowienie by pozostać na surowej diecie na zawsze.
Objawy, których uprzednio doświadczałam, które były uznane za naturalną stronę starzenia się-- jak bóle głowy, niestrawność, angina, bóle stawów i kryzys wieku średniego ? odeszły. I chociaż nie byłam dotknięta żadna chorobą, teraz uświadamiam sobie strach, którym było co dzień przepełnione moje życie. Myślałam szczególnie o raku piersi, obawiając się, że mógłby mnie zabrać, tak jak zabrał moją babcię, kiedy była w moim wieku. Teraz kiedy myślę o raku, jest to rozpacz na tę całą ignorancję i niepotrzebny strach, który go oplatał. To nie jest żadna tajemnicą, rak nie jest okrutnym i podłym zabójcą, tak jak wierzyliśmy w to pranie mózgów. Jego przyczyny są proste i mogą być zrozumiane przez każdego. Sama ta wiedza przyniosła mi wolność, jakiej się nie spodziewałam. Nigdy więcej samo-badania piersi, żadnego poczucia winy z powodu nie przeprowadzania ich z polecaną regularnością, że nie wspomnę o nieprzyjemnych maściach do smarowania i innych tzw. ?profilaktycznych? procedurach medycznych.
Pogląd, że choroba jest nieuniknioną częścią życia jest tak powszechnie akceptowany w naszej kulturze, że ludzie nawet nie uświadamiają SOBIE jak poświęcają się, w imię jedzenia ?normalnie?. Rezultatem tego, wszystkie fizyczne i emocjonalne dysfunkcje, których doświadczamy indywidualnie i jako kultura, są uznawane za normalne i naturalne. Jest wiele, wiele zdrowotnych spraw, które mogłyby sygnalizować utrapienie dla każdego człowieka żyjącego prawdziwie naturalnym życiem, ale akceptujemy je jako ?normalne?: comiesięczne kobiece krwawienie, bolesny poród, łysienie, próchnica zębów, depresja, pogarszanie się wzroku i słuchu, śmierć poprzedzona 10 latami ? wspieranego życia? i wiele więcej. Uczenie się o życiu naturalnym może prowadzić nas do kilku naprawdę zadziwiających objawień o nienaturalnej i zmutowanej istocie współczesnego cywilizowanego życia.
Odnalezienie surowej diety i Naturalnej Higieny może sygnalizować koniec twoich kłopotów zdrowotnych i początek nowego, znakomitego, wypełnionego radością życia. Aczkolwiek, bardzo potrzebne jest, dla poszukiwaczy zdrowia, myślenie krytyczne i niezależne w podejściu do nowych idei. To, że książka popiera surową dietę, nie oznacza, że wszystko, co ma do powiedzenia autor, powinno być wzięte do serca. Ruch ?surojadów?, także na całym świecie jest zatopiony w chaosie i nieporozumieniach na temat zdrowia. Gdy ktoś decyduje się szukać PRAWDZIWEGO zdrowia, jest tyle samo do ODUCZENIA , ile do NAUCZENIA. Głęboko zakorzenione, zagorzałe mity występują nawet wśród jedzących na surowo. Co pomogło mi najbardziej w byciu zdolną do dopatrzenia się prawdy z całego nonsensu, to uczenie się niezmiennych, opartych na naturze zasad Naturalnej Higieny. Naturalna Higiena jest ideą, że wszystko, co żyje jest zdolne do samo-regeneracji , samo-naprawy, samo-podtrzymywania się i jest zaprojektowane przez miliony lat nieskończonej mądrości, która zamieszkuje każdą komórkę, by osiągnąć i utrzymać najlepsze zdrowie. Wszystko, czego potrzebujemy, to unikać nawyków, które niszczą zdrowie i zaopatrywać się w to, co zdrowie buduje. Naturalna Higiena uczy nas także, tego, co dzieje się z naszymi ciałami, kiedy mogliśmy w innym przypadku stracić zdrowie lub zagmatwać się przez przychodzące objawy. Jest o wiele łatwiejsze być cierpliwym dla swojego ciała, jeśli rozumiesz co się wewnątrz niego dzieje .
Odzyskanie witalności i wigoru, jakiego doświadczałeś, będąc młoda osobą, jest nie tylko możliwe, jest pewne we właściwych warunkach. Ale, leczenie i wychodzenie z uwłaczającego zdrowiu życia, jest procesem doświadczania, słuchania swego ciała, uczenia się od innych i odrzucania starych nawyków i idei. Cierpliwość i zaufanie, jakie będą wymagane od ciebie, ostatecznie zostaną wynagrodzone najlepszym zdrowiem.


